iWoman.pl iWoman.pl

przejdź do listy blogów przejdź do serwisu

LogowanieRejestracja

Ciąża to nie choroba...

Siedziałam u fryzjera i słuchałam, o czym rozmawiają pracujące tam młode kobiety:

 

              jest w ciąży i pali papierosy. I nie słucha żadnych argumentów, że zatruwa rozwijający się płód. Nawet butnie dodaje, że i tak palić nie przestanie. Zastanawiam się, czy ona w ogóle chce tego dziecka, bo niby ma chłopaka, wkrótce narzeczonego a za chwilę męża, ale jeśli nie zamierza dbać o swoje zdrowie a tym bardziej o zdrowie płodu, to czy tak naprawdę ma ochotę na bycie matką?

               Zajście w ciążę to nie jakiś obowiązek a bycie matką tym bardziej. To nie przywilej dla każdej kobiety ani tym bardziej powinność. To powinna być decyzja przemyślana a nie poddawanie się rodzinnno-sąsiedzkiej grupie nacisku, bo jest kobietą, bo zostanie starą panną, bo zegar biologiczny tyka. A miłość do dziecka, a odpowiedzialność za siebie i za to życie, które w oparach  substancji smolistych nie zbuntuje się i w krzyku rozpaczy nie wywiesi flagi z napisem: żyj i pozwól żyć innym.

                Najważniejszy jest pierścionek, który on wkrótce ma jej dać. I ona już umawia koleżanki i znajome na spotkanie aby to uczcić. Pewnie zapalą papierosa, wypiją po piwku albo więcej i będą się jej pytać, czy ma już suknię ślubną. Ciąża to temat zastępczy, choć to dzięki niej ma pierścionek ze złota i suknię białą do kostek, dość szeroką w talii, bo brzuch nie czeka i rośnie w swoim wyznaczonym rytmie.

              Ona nie zamierza zmienić swoich nawyków, dlaczego ma rezygnować z rzeczy, które lubi - palenia, picia trzech kaw dziennie, piwa dla ochłody. Ciąża to nie choroba, jak mawiają lekarze i należy prowadzić normalny tryb życia. Ma dwadzieścia lat, jest młoda i chce się bawić a dziecko jakoś się wychowa. Teraz myśli tylko o zaręczynach, ślubie jak najszybszym, żeby nie gadali, że zostanie panną z dzieckiem. A potem jakoś się ułoży.

Komentarze (0)
Być czy mieć...

 Być czy mieć? - czasami to drugie decyduje o pierwszym, bo jeśli masz dużo, markowo, drogo, to jesteś zaradna, obrotna, pracowita i to najważniejsze, ogólnie używane dziś słowo - trendy. Czy nie jest tak, że wciąż chcemy więcej i więcej i na potwierdzenie tego, kupujemy kolejną parę butów, kolejne perfumy, kolejną torebkę. Jedni mówią - zakupy to nic złego, poprawiają nastrój, gdy dopada nas chandra, będziemy się lepiej czuć, gdy skropimy się nowymi perfumami, wzbudzimy zachwyt a nawet zazdrość, gdy w pracy pojawimy się w nowej sukience.

         Czasopisma dla kobiet na całym świecie przesycone są  reklamami zachęcającymi do kupowania kremów, perfum, biżuterii, bielizny. Reklamy są piękne, błyszczące, kolorowe a modelki jakby nie z tego świata - wyidealizowane do granic możliwości, młode i szczupłe, bez cienia zmarszczek. Sprawiają wrażenie, że świat jest idealny, nie ma w nim trosk i zmartwień a istnieje jedynie luksus, bogactwo i sukces.
         Powszechny kult młodości - oto co napędza dziś koncerny kosmetyczne.  Hasła reklamowe konstruowane są bez żadnych zahamowń  wbrew zdrowemu rozsądkowi : "Pozwól zmarszczkom zniknąć już po dwóch godzinach", "Widocznie młodsza skóra w dzień",  "10 lat mniej w 12 tygodni". Czy kobieta jest w stanie oprzeć się tej pokusie, gdy jednocześnie nie ma wpływu na starzenie się i pozostaje jej tylko pogodzenie się z biegiem życia i szukanie innych walorów egzystencji. Trudno nie zabiegać o młodszy wygląd, piękniejszą twarz czy gładką szyję, gdy co druga strona czasopism to reklama na ulepszenie wyglądu a my kobiety kupujemy to jak coś oczywistego, bo chcemy wierzyć, że to wydłuży nam młodość.
           Wydawcy czasopism tłumaczą, że chcą uczynić życie kobiet piękniejszym, że dzięki nim kobiety stają się pewniejsze siebie, że przewartościowują swoje życie. Tylko ten wyścig z czasem, na przekór biologii, naturze i bardzo często zdrowemu rozsądkowi i to, że te reklamy kierowane są głównie do kobiet. Świadczy to o tym, że w świecie wciąż zdominowanym przez mężczyzn, uroda kobiety i jej młodość to jej największe zalety.
           Reklamy wystosowane do kobiet mają na uwadze jej urodę nie intelekt, wielkość piersi (najlepiej gdyby były duże i jędrne) ściga się z długością nóg (nie ważne, że krzywe jak u Kate Moss - liczy się dłuuugość) a twarz lolitki reklamującej krem przeciwzmarszczkowy to prawie standard. I na te reklamy patrzy przeciętnej urody kobieta, ze średnim wzrostem 165cm, zarabiająca w Polsce najczęściej poniżej średniej krajowej.
         A od czego jest siła marzeń? - zapytałby ktoś. Właśnie, większość tych "gadżetów" zostanie tylko i wyłącznie w sferze marzeń.
Komentarze (0)
nieważne już...

nieważne już

oni odeszli

nie będzie przemówienia

nie będzie komu słuchać

kondukt żałobny

w ciszy oklasków nadjeżdża

mówią - nieważne opcje

lewica czy prawica

tak wszyscy dzisiaj

poprawni politycznie

 

tylko wiosenna żółć żonkila

chwieje się nieporadnie

na łodyżce

 

krucha jak życie

Komentarze (0)
10 kwietnia 2010 roku

"Umarłych wieczność dotąd trwa,

dokąd pamięcią im się płaci."

Wisława Szymborska

 

"Żyjesz tu i teraz. Hic et nunc.

Masz jedno życie, jeden punkt.

Co zdążysz zrobić, to zostanie,

Choćby ktoś inne mógł mieć zdanie."

Czesław Miłosz

 

 

Komentarze (0)
Patrz, płać i nie płacz...

 

Co jest złego w reklamie? To, że jest albo że jej nie ma.
Bez niej nie ma handlu, firmy, sprzedaży.
Bo liczy się sprzedaż a sprzedaż to pieniądze a pieniądze to inwestycje, więcej reklamy i więcej sprzedaży.
Chcę zarabiać, więc muszę się reklamować. Bez reklamy firma nie istnieje. Chyba że uruchomimy pocztę pantoflową ale wtedy rozwój firmy będzie trwał do końca świata albo i dłużej. Zatem wybieramy reklamę w prasie, telewizji, na ulicy. Płacimy i czekamy na efekt.
 
Prasa tzw. kobieca i reklamy w niej skierowane do kobiet. A więc mamy kosmetyki, najczęściej przeciw zmarszczkom, gdyż kult młodości w społeczeństwie kwitnie. Już trzynastolatki powinny ich używać aby w wieku lat dwudziestu nie musieć robić liftingu. I tak dla kobiet po trzydziestce kremy reklamuje piętnastolatka a dla pań po czterdziestce – dwudziestolatka. Wyjątkiem jest Jane Fonda, która utrzymuje figurę dzięki swoim kasetom z aerobikiem i wielu operacjom plastycznym, twierdząc, że nie wstydzi się swego wieku ale tylko w Europie. W Stanach byłoby nie do pomyślenia aby starsza pani reklamowała krem dla emerytek.
 
Co lubią kobiety oprócz kosmetyków? Ciuchy, ciuchy, ciuchy.
A ponieważ idzie wiosna a za nią szybciutko lato, sukienek, bucików tudzież pasków jest ci dostatek. Jest w czym wybierać, szczególnie jeśli idzie o ceny. Ja wybrałam sukienkę za osiemdziesiąt złotych od szwedzkiej marki, bo wydałam na buty i pasek tyle, że na droższą nie było mnie już stać. A to dlatego, że reklama sukienki była wcześniej od reklamy bucików i paska. Ponieważ bardziej kocham buty, wolałam więcej przeznaczyć na nie pieniędzy. Na reklamie były śliczne w wiosennym zielonym kolorze pantofelki od jednego tysiąca złotych do nieskończoności, więc aby starczyło mi na torebkę za dwa tysiące sześćset złotych, kupiłam te najtańsze, bo jeszcze pasek za osiemset pięćdziesiąt złotych musiał znaleźć się w wiosennej wyprawce. I tak podliczając, dzięki reklamie wydałam (nie musicie liczyć, wyręczę was) cztery tysiące pięćset trzydzieści złotych. Z kremów zrezygnowałam, gdyż mam jeszcze w zapasie z zeszłego roku, podobnie jak perfumy. Choć te ostatnie nie często zmieniam, bo mam swoje ulubione jakieś trzy zapachy i stosuję je zamiennie. Po co to piszę? A no po to, że kupując miesięcznik dla kobiet, wertuję kartki celem znalezienia jakiegoś interesującego artykułu. I tak lekko licząc, aby dostać się do strony z tekstem, przebrnęłam przez dwadzieścia stron (zaczynając od okładki) kartek, między innym z bucikami i kremami, a ponieważ były piękne, kolorowe i takie zachęcające, pomyślałam: why not? Dotarłam też do reklamy samochodu, którego nota bene potrzebuję, spojrzałam na zdjęcie, ale nie, za bardzo kojarzy się z raperohiphop – chłopcami. Mimo najlepszych chęci reklamodawcy - samochód nie przypadł mi do gustu.
 
Lubię kobiece magazyny, bo pomiędzy artykułem o raku i recenzją ambitnej literatury, wciśnięta jest reklama o wyszczuplaniu ud i ujędrnianiu piersi, zaś na stronie z wywiadem z niezależną, silną, odnoszącą sukcesy: a) aktorką, b)piosenkarką, c) bizneswoman (niepotrzebne skreślić), jest też reklama ambitnego, lepszego, silniejszego auta, którego nazwa jest bardzo żeńska i kończy się na –a. Jeszcze tylko reklama tabletek na piękne włosy pomiędzy felietonem zapomnianego poety a listem od zachwyconej czasopismem czytelniczki/ czytelnika (mamy równouprawnienie) i już dotarłam do krzyżówki, gdzie haslo nalezy wyslac bez polskich znakow esemesem po numer...
 
Cdn.
Komentarze (0)
Strike a pose...

Gwiazda.

Ikona.

Celebryta.

Znani z tego, że są znani.

Osoby, kórym przypina się taką łatkę robią tzw. karierę. Najczęściej medialną, czy to na pudelku czy też w telewizji z misją. Lansują się gdzie mogą i jak mogą; jak nie starcza talentu lub płyt fani nie kupują, są jurorami czy nawet ekspertami od zagadnień wszelakich. Zmieniają imidż częściej niż zdanie, kochają się i nienawidzą, a wszystko to dla nas - publiki. Aby nie było nudno. Jedna  z ikon pop kultury ciągle powtarza, że jest inteligentna a mówi to tak często, iż prawie uwierzyłam a inna zaś o anielskim głosie, doszła do wniosku, że musi zapewnić byt dzieciom i bierze wszystko, co jej zaproponują - tańczy na lodzie, parkiecie i znosi obelgi od konkurentki. Kasy przybyło a karierze śpiewaczej nie pomogło. Szkoda.

Wartością jest dziś - jak cię widzą tak cię piszą -  a jeśli ktoś tego nie rozumie, powinien iść na kozetkę do psychoanalityka. Bo to co masz na sobie świadczy o tym ile masz w kieszeni. I nie mam tu na myśli jedynie ciuchów - to także wydatne silikonowe usta, botoksowe poliki, naciągnięta skóra na szyi, miseczka od D się zaczynająca i brak celulitisu na udach. A potem tylko wystarczy strike a pose i... kariera nabiera rozpędu.

 

Komentarze (0)
Najnowsze wpisy
2013-12-09 10:35 Polska Razem jest najważniejsza
2013-09-23 12:40 Jeśli nie chcesz mojej zguby
2013-09-05 17:37 Mówią, jak jest
2013-09-02 19:49 Bóg na wyłączność
2013-08-29 12:35 Hava nagila!