iWoman.pl iWoman.pl

przejdź do listy blogów przejdź do serwisu

LogowanieRejestracja

Fasada...

"Łubu dubu, łubu dubu, niech żyje nam prezes naszego klubu, niech żyje nam!" To napisałam ja Saskja, autorka tego bloga a co jest (Klu)czem do tego wpisu, to to iż ostatnia gracja pisu została na lodzie, a właściwie w wodzie, gdyż lód już dawno stopniał  od ocieplania i widać prawdziwą fasadę prezesa. Na tytuł tegoż w(pisu) nie wpadłam sama a (clu)e właśnie podsunął mi sam Yaro, którego wypowiedź muszę zacytować, gdyż prawie wprawiła mnie w euforię językowo - znaczeniową: "W przeciętnym (sic!) demokratycznym kraju po czymś takim (zbrodnia, pardon, katastrofa smoleńska) rządu by już nie było (powiało grozą), a jego członkowie nie mieliby czego szukać w polityce (może niech poszukają wiatru w polu?). A u nas rząd kwitnie (w końcu lato jest). W Polsce wręcz nie można mówić o demokracji (cenzura?), jest tylko bardzo przezroczysta fasada". Według słownika języka polskiego fasada to: 1. frontowa ściana budynku; 2. pozorny wyraz czegoś. A u prezesa to nawet przezroczysta, czyli wszystko widać jak na dłoni, rząd ma czyste ręce, kwitnie, tylko z tą wręcz demokracją coś nie tak... I ja się jemu nie dziwię, trudno  takiemu człowiekowi jak prezes, rocznik '49, który jak do tej pory większą część swej egzystencji przeżył w komunie, określić jaki ustrój mamy. Mam wrażenie, że biedak sam się pogubił i modli się do świętego Antoniego o rozwiązanie tej kwestii:)

Z fasadami bywa różnie, jedne są okropne, jak na przykład dworzec w Katowicach a inne zakrywają brzydotę wewnętrzną. Tu front odnowiony, pomalowany i nawet jakaś rzeźba się trafi a gdy wejść w głąb podwórka, to najpierw przegrody nosowe należy znieczulić, bo wygląd już tak bardzo nie razi jak smród. Wspominając o dworcu w stolicy Śląska Górnego obraz tegoż obiektu można powielić przejechawszy się po wielu dworcach Polski, niestety. Pochwała brzydoty to nie jest, tylko często wygląda to jak Belfast po obstrzale IRA.

 

 

I choć nie zawsze piękna fasada bywa zapowiedzią pięknego wnętrza, warto czasem spojrzeć na nią pod innym kątem i wyobrazić sobie, co może być ukryte w środku. Chyba, że jest przezroczysta, wtedy widać wszysko:)

 

Komentarze (2)
Ars poetica...

Kto dziś czyta poezję, kto na nią zważa...? A zarobić na niej na pewno się nie da. Towar mało chodliwy, a podaż przewyższa popyt, co nie znaczy, że nie powinna istnieć i mieć swoich zwolenników, sympatyków, ba, ośmielę się stwierdzić, twórców. Kreatywność oraz wrażliwość na wszelkie zjawiska ujęte w kilku wersach, gdzie celność słowa daje większe wrażenie niż grube tomisko powieściowe, sprawia, że zdarzają się perełki  typu: "Litwo, ojczyzno moja" (tu akurat dałam wybitny przykład warsztatowy) lub "żyjemy  dłużej ale mniej dokładnie i krótszymi zdaniami" czym zburzyłam wcześniejszy pogląd, że na poezji zarobić się nie da, z wyjątkiem pani  Szymborskiej, której wiersze wielce sobie cenię. Ja nie o ekonomii chcę pisać ale o języku, którym posługują się autorzy. Wulgaryzmy. To mam na myśli, które i w tę delikatną i uwrażliwioną dziedzinę się wdarły. Poezja ma być dosadna, dosłowna, szokująca. Po co? Mój ubogi zasób słów nie odda tego, co wybitnym twórcom wyszło spod pióra, dlatego też zacytuję, i proszę administratora portalu o niekaranie mnie za używanie tzw. brzydkich słów, gdyż to sama poezja jest.

Szperam, szperam i znajduję:

"smutny kamieniołomie

tłusta betoniarko

szpadlu, szypo, kielnio

i ty drewniana kasto

Maryja wyrabia ciasto

Syn ogień rozpala

a Mąż się opierdala"

Zarówno treść jak i niektóre słowa są dla mnie niezrozumiałe, ale ostatnie faktycznie oddaje stan sytuacji, bo jak ktoś się op....la, to wiadomo, że skończony obibok  jest i wyzyskiwacz.

A oto przykład twórczości młodszej generacji:

"... jak daleko można

się posunąć, szturchając kogoś

nosem, żeby zaraz potem

usłyszeć:

pani kocha, przeproś, wypierdalaj"

Słowo ostatnie skierowane jest do psa. Mam nadzieję, że zrozumie (pies).

Ostatnio otrzymałam w prezencie poemat włskiego twórcy Tonino Guerra*, zatytułowany "Miód". Pieśń 24 poświęcona jest żeńskiemu  organowi płciowemu, który w języku Dantego (w wersji wulgarnej) brzmi ślicznie: la fica:

"La fica to pajęczyna,

jedwabisty lejek,

serce wszystkich kwiatów;

la fica to drzwi

nie wiadomo dokąd,

albo wysoki mur,

który musisz zburzyć."

 I tak rozkosznie  o "la fica" przez kolejne 17 wersów, nie wspominając o wersie w oryginale:

"La fica e una montagna

bianca di zucchero"

Nawet nie znając włoskiego kojarzę, że montagna to góra, bianca - biały a zucchero - cukier.  Po prostu miód dla moich uszu. I dla wyobraźni:)


* Tonino Guerra - pisarz, scenarzysta m.in. "Powiększenia", "Ginger i Fred"


 

Komentarze (0)
Samotność wyspy...

Lech Wałęsa zapewniał nas Polaków, że będziemy drugą Japonią. Rozwój gospodarczy, dobrobyt, potęga w technologii... Wizja otrzymania stu milionów złotych na rozpoczęcie jakiejkolwiek działalności gospodarczej przez obywateli pobudzała do działania a przede wszystkim do myślenia, że wszystko jest możliwe. Gdyby tak się stało, na pewno część ludzi rozmnożyłaby te pieniądze, część by je skonsumowała a część nie wiedziałaby co zrobić. Z marzeń byłego prezydenta "otake Polske walczyłem" nie zostało nic ale fortuna  a właściwie historia kołem się toczy i dwadzieścia lat później niedoszły prezydent uprawiający politykę miłości jako premier, snuje wizję o drugiej Irlandii. Zawsze jakieś porównania, bo pobudzają do wyobraźni? Lepiej jest zrozumieć przeciętnemu obywatelowi o co chodzi kolejnemu wizjonerowi? Polska jak ta zielona wyspa jako jedyna we wspólnocie oparła się kryzysowi,  który do czerwoności niszczy gospodarki pozostałych państw europejskich. Grecja dogorywa ale ma mnóstwo atrakcyjnych turystycznie wysepek, mogłaby je spieniężyć i nieco podratować finanse państwa. Pewnie byłaby to kropla w morzu potrzeb ale zawsze to coś. Gdy u nas padnie budżet (czy jest taka możliwość), co sprzeda rząd gdy już wszystko rozsprzedane a zus domaga się comiesięcznych pożyczek na spłatę bieżących zobowiązań, na przykład? Ale po co to czarnowidztwo i pesymizm, pewnie uda się politykom wybrnąć pięknymi słówkami i zapewnieniami, że kryzysu nie ma i nie będzie a jak ekolodzy lub nowy  - zgoda buduje -  prezydent nie powstrzymają wydobycia gazu z łupków, to będziemy potęgą i to my będziemy stawiać warunki innym (na razie stawiamy krzyże).

Już to widzę...

Emigranci wrócą z wysp, przywiozą ciężko zarobione pieniądze i otworzą własną działalność gospodarczą.

Rząd naprawdę wybuduje autostrady i stadiony na euro 2012, nawet na Ukrainie.

Najniższa płaca będzie wynosić jeden tysiąc euro  w przeliczeniu po obecnym kursie.

Rząd ruszy z reformami, bo bezczynność jest nudna.

Prezydentem Polski zostaje kobieta. Niezamężna, bezdzietna, nie katoliczka, lesbijka.

Komentarze (0)
Przypadek... czy tak miało być?...

Dwadzieścia pięć lat.

To dużo czy mało aby wymazać z pamięci traumę.

Czas łagodzi rany. Te fizyczne z pewnością. Gorzej z duszą, oszukać się nie da.

Letnia sukienka, czerwone szpilki, lato...

Co może zepsuć dobry nastrój?

Tatuś...

Nie rozpoznał mnie, póki nie wymówiłam na głos: tatuś?:)

Zatrzymał się zadowolony, uśmiechnięty i już  był zamiar pewnie rozpoczęcia miłej pogawędki, gdy wyrzuciłam jak torpeda: że też szlag cię jeszcze  nie trafił...

Szlag trafił mój dobry humor.

Jestem zła na siebie, że po tylu latach jeszcze mnie bierze na jego widok.

 

 

 

Komentarze (4)
Najnowsze wpisy
2013-12-09 10:35 Polska Razem jest najważniejsza
2013-09-23 12:40 Jeśli nie chcesz mojej zguby
2013-09-05 17:37 Mówią, jak jest
2013-09-02 19:49 Bóg na wyłączność
2013-08-29 12:35 Hava nagila!