iWoman.pl iWoman.pl

przejdź do listy blogów przejdź do serwisu

LogowanieRejestracja

Jądro ciemności...

"A przecież świat jest inny niż nam się wydaje

i my jesteśmy inni niż w naszym bredzeniu."

Czesław Miłosz


Jak opisać śmierć? Samobójczą?

Nie znałam go dobrze ale zawsze mówił "dzień dobry".

Był miły i nie wadził nikomu.

Samotny.

Nie zamknął drzwi. Czekał na komornika. Tyle wiem od bardziej wiedzących sąsiadów.


"Słowa opadły na dno łzy,

słowa słowa niezdatne do wskrzeszania ludzi"

Wisława Szymborska


 

Komentarze (0)
Pancernik...

O podawaniu ręki albo nogi przypowiastka mała...

Były prezydent zwany Lechem  swego czasu nie chciał podać ręki byłemu także prezydentowi Aleksandrowi; co najwyżej chciał mu nogę podać ale Olek - podwójna kadencja - nie skorzystał z tego zaszczytu. A dziś były kandydat na prezydenta zwany  Jarosławem nie chce podać ręki obecnemu panującemu - zgoda buduje - Bronisławowi. Tyle gwoli przypowiastki, głos oddaję poecie, Stanisławowi Barańczakowi:

"Pancernik"

"Ssak zwany Pancernikiem

Nie wdaje się w rozmowy z Nikiem.

Pancerzem tak się opancerza,

Że zlekceważy i Papieża.

Warknie najwyżej: "Czego Pan chcesz?!"

I znowu schowa się pod Pancerz."

 

Komentarze (1)
Czepiam się...

Przeglądając tygodniki społeczno - polityczne, zauważam, iż niektóre z nich stworzyły tzw. kobiece działy.  Jest mnóstwo portali typowo damskich, choćby ten, na którym mam bloga, gdzie istnieje swoisty miszmasz porad, wskazówek, mody i urody itd. Nie będę się rozpisywać na ich temat, jakie są każda kobieta widzi i dokonuje wyboru. Natomiast w przypadku  lub czasopism, gdy przeglądam część, nazwę to, ogólną, mamy wiadomości dnia typu krzyż, pomnik, komu rośnie komu maleje... poparcie społeczne; o tym co się wyMigał a teraz się tłumaczy, i oczywiście budżet pana R., który raz kracze, że źle jest, oj źle (pan R. nie budżet, choć co to za różnica) a raz, że damy radę z podwyższonym vatem, a co. Pan R. to jakiś dziwny gość jest, kiedy mówi w oczy redaktorowi i na  antenie radia ogólnopolskiego, iż "odpowiadamy wobec Komisji Europejskiej za całość długu". A przed społeczeństwem polskim, które to dług ów ma ponieść na swych spracowanych ramionach, to już nie?

Ale nie o to chodzi, co powiedział ten i ów mądrala w służbie narodu, tylko o to, czym się różni zawartość tygodnika ogólnie od działu przeznaczonego dla kobiet. Otóż, zupą grzybową. Bo tu, gdzie rozstrzygają się ważkie sprawy jak polityka, gospodarka, stadiony oraz kiedy braknie w Polsce gazu, w dziale kobiecym miło i pysznie - jak przyrządzić zupę grzybową. Rozumiem zawartość treści - w dobie kryzysu, powiększającej się wciąż dziury budżetowej, polskie kobiety sobie radzą. Idą do lasu, nazbierają grzybów bez vatu, ugotują zupę na kuchni elektrycznej i jakoś ciągną to życie do przodu. Wiem, czepiam się. Do następnego razu.

 

Komentarze (0)
I kto tu rządzi?...

Rozpisuje się większość gawiedzi, od dziennikarzy, polityków byłych i obecnych, do blogerów na temat stanu psychicznego prezesa. No bo o czym tu pisać? Jest kryzys, jest. Budżet ledwie ciągnie, ledwie. Rząd zmniejszył zasiłek pogrzebowy i nie potrzebował do tego komisji majątkowej; zus się cieszy, ksiądz i tak swoje dostanie, bo teraz na obywatela spada dokładanie do dziury budżetowej z własnej kieszeni; kościół odchodzi od "co łaska", wylicza skrupulatnie co do złotówki pochówek bez vat-u a w promocji daje trzy zdrowaśki. Czysty kapitalizm.

Słuchając dzisiejszej wypowiedzi Yaro ale nie jako prezesa tylko "obywatela i katolika" w radiowej trójce (kolejna tuba pis-u?), wykonkludowałam, iż ma poglądy jednocześnie anarchistyczne i demokratyczne. Kto nie wierzy, niech pierwszy rzuci kamieniem i oby to nie był on. Na razie poprzestaje na słowach ale kto wie, co się w mózgu człowieka wykluwa, który wyrzuca z siebie opinie typu: "straciłem jakąkolwiek nadzieję, że BEZ ZMIANY WŁADZY będzie można uczcić godnie pamięć ofiar katastrofy", gdyż jak sam stwierdził "Wawel nie wystarczy". A za chwilę podpiera się bliżej nieokreśloną praworządnością, która "radykalnie odbiega od modelu państwa demokratycznego". Nie mam żadnej nadziei, że prezes  w swej traumie rozumie o czym mówi, no bo nie można być anarchistą i demokratą jednocześnie. Chyba, że ten typ tak ma. Rozdwojenie jaźni, Dr Jekyll i Mr Hyde.Podsumowując, prezes doszedł do sarkastycznego wniosku, że i tak "wszystko zależy od tego, kto rządzi"... A mnie się przypomina wiersz pani Szymborskiej zatytułowany właśnie "Wszystko":

"Wszystko -

słowo bezczelne i nadęte pychą.

Powinno być pisane w cudzysłowie.

Udaje, że niczego nie pomija,

że skupia, obejmuje, zawiera i ma.

A tyczasem jest tylko

strzępkiem zawieruchy".

Jakże krótka i ulotna jest pamięć ludzka, a ta prezesa szczególnie.

Komentarze (0)
Z życia wzięte...

"I sens nie ma sensu".

Jan Brzechwa

Z cv kandydata na pracownika:

jenzyk znam tylko polski; mogę pracować wszędzie, nie przeszkadza mi pogoda:)

W jednym z sieciowych sklepów obuwniczych:

nowe buciki zakupione tydzień wcześniej uległy rozwarstwieniu tzn. podeszwa przestała być kompatybilna z resztą; na składaną reklamację pan kierownik odpowiedział: dziecko musiało w butach chodzić, dlatego się rozkleiły:)

Urząd powiatowy, dział pozwoleń na budowę:

działka licząca tysiąc metrów kwadratowych na mapie urzędu ma zaznaczone, iż 250 z nich stanowi tzw. ziemia rolna:); urząd domaga się odrolnienia, mimo iż plan zagospodarowania terenu  ma zapis, że wszystkie działki są budowlane; sprawa kosmetyczna, wystarczyłaby dobra wola urzędnika albo porozumienie pomiędzy gminą a powiatem; nic z tego; kierownik działu odrolnień, na pytanie, czy nie odrolniłby tego skrawka ziemi od ręki, odpowiedział: ja się na tym nie znam:)

Młody człowiek (18-20 lat) usłyszawszy, iż jedna z pań zaprasza inne na jogę, skomentował:

joga jest sprzeczna z religią katolicką:)

W gazecie wyborczej wywody dwóch pań dziennikarek:

jeśli uczeń nie chodził na religię  a szkoła nie zaoferowała etyki, nie ma w ogóle oceny, wiadomo więc, że jest niewierzący:)

Gdyż "chodzi o to, aby język giętki, powiedział wszystko, co pomyśli głowa". Prorocze słowa.

Komentarze (0)
Bajki dla potłuczonych...

Tolerancja dla innowierców nie istnieje w Polsce, a wszelkie próby łamania reguł określane są jako antyspołeczne nastawienie i zamykanie się od spraw, które dzieją się w kraju. To podsumowanie rozmowy z dyrektorką w gimnazjum. Zatem jestem szkodnikiem, który nie potrafi dostosować się do ogółu, gdyż po pierwsze mam prawo do wyznawania innej wiary ale nie mam prawa domagać się zmiany planu lekcji; po drugie mogę wyznawać, co mnie się podoba ale dziecko musi żyć w społeczeństwie a nie być "izolowane" przez nawiedzoną mamusię; po trzecie katechetka jest latającym czymś tam i lekcja religii pasuje jej właśnie między innymi lekcjami, a mnie jak nie pasuje, to... zapiszę się do partii Palikota, nic nie zdziała ale będzie ciekawiej. Maybe...

Usłyszałam dziś  w programie trzecim polskiego radia następujący wyraz: miesięcznica. Pan redaktor prowadzący użył takiego neologizmu?  Otóż miesięcznica to nie synonim miesiączki tylko rocznica miesięczna katastrofy smoleńskiej, która wypada za dwa dni. Aha, gdy minie rok, będzie rokcznica a za dwa lata - latacznica. I niech tak zostanie...

Kontynuując wątek typowo "kobiecy", wszak miesięcznica dotyka tylko nas niewiasty, zadzwoniła do mnie pani z victoria coś tam, coś tam (to nie była Victoria's Secret niestety) i zaproponowała ubezpieczenie od zachorowania na raka szyjki macicy. Zdaję sobie sprawę z powagi choroby oraz doceniam troskliwość firm ubezpieczeniowych o zdrowie kobiet. Tak, zapłacą pierwszą składkę ze swoich pieniędzy, tak, otrzymam sto tysięcy złotych już z chwilą zdiagnozowania intruza w mym ciele i nie ważne na co wydam te pieniądze, czy na wakacje marzeń czy na leczenie. Firmy to nie interesuje, jedyne co mam uczynić, to podać im numer mojego konta oraz podpisać polecenie zapłaty bez możliwości przeczytania wpierw warunków ubezpieczenia. Przyznaję, wystraszyłam się nielicho i nie tego, że rak czyha na me wnętrzności, tylko tej manipulacji i sprytu firm ubezpieczeniowych, które prześwietlają internet jak cba albo cbś i szukają ofiar wśród przyszłych ofiar tej śmiertelnej choroby. A poza tym nie dzieje się nic...

Komentarze (0)
Jedyna, moralna wręcz podstawa...

"Polską nie mogą dłużej rządzić ludzie, których jedynym celem jest pilnowanie interesów establishmentu, którzy nie potrafią nawet wykorzystać środków "leżących wręcz na stole" ale za to biorący się za zniszczenie tego, co stanowi jedyną moralną podstawę funkcjonowania naszego społeczeństwa, czyli religii katolickiej. Tylko my  [pis] jesteśmy w stanie się temu wszystkiemu przeciwstawić".

Jarosław Kaczyński

Kiedy w Polsce rządzili bracia Kaczyńscy, przebywałam w Wielkiej Brytanii. Pierwszym sygnałem, że coś tu nie gra, było samobójstwo Barbary Blidy i gdy o tym usłyszałam w brytyjskiej telewizji pierwszą myślą było: cholera, co tam się dzieje? Potem wybranie koguta na ministra sprawiedliwości, który puszył się jak paw, robiąc czystki gdzie się dało. Oj, musieli wykładowcy z prawa na jagiellońskim otwierać oczy ze zdumienia, gdy zobaczyli jakiego orła mieli pod swymi skrzydłami.

Potem była sprawa rzeczniczki praw dziecka, której nie podobała się torebka w ręku jednego z Teletubisiów. Brytyjska telewizja naigrywała się z Polaków, bo czymże zasłużył sobie Tinky Winky aby posądzać go o homoseksualizm?

Dziś krucjaty ciąg dalszy a zamiast debaty jest coraz ostrzejsza krytyka wzajemna, zmiarzająca do jakiejś hegemonii wewnętrznej.

Odczuwam to na własnej skórze a "jedyna moralna podstawa" stanowi dla mnie nie lada przeszkodę w funkcjonowaniu w polskim społeczeństwie. Nie mam nic przeciwko  żadnej religii, pod warunkiem, że nie narusza ona mojego światopoglądu oraz swobody przekonań ale słowa prezesa ograniczają moją wolność, narzucają moralność, ograniczają wybór lub w zasadzie pozbawiają go.

Wprowadzenie religii katolickiej do szkoły było i jest naruszeniem konstytucji. Czy w szkołach są lekcje islamu, religii żydowskiej, buddyzmu, prawosławia? Czy rodzicom innych wyznań albo ateistom dano wybór? Nie.

Lekcje etyki miały być "alternatywą" ale w praktyce nie ma ich za wiele. Przez trzy lata deklarowałam "brak udziału dziecka  w lekcjach religii katolickiej". Teraz w gimnazjum ma etykę o...7.10 rano za to religia jest znów pomiędzy lekcjami. Jaki mam wybór? Wypisać dziecko z lekcji etyki - owszem mogę a okienko? Zaproponowałam pani dyrektor religię o 7 rano albo nawet o 6, na jutrznię a niech dzieciaki mają rozrywkę. Zamiana lekcji jest niemożliwa tak jak niemożliwa jest moja niemożność domagania się poszanowania praw jednostki będącej mniejszością. Rozumiecie coś z tego? Jeśli nie, to wszystko jasne. Pa.

Komentarze (0)
Najnowsze wpisy
2013-12-09 10:35 Polska Razem jest najważniejsza
2013-09-23 12:40 Jeśli nie chcesz mojej zguby
2013-09-05 17:37 Mówią, jak jest
2013-09-02 19:49 Bóg na wyłączność
2013-08-29 12:35 Hava nagila!