iWoman.pl iWoman.pl

przejdź do listy blogów przejdź do serwisu

LogowanieRejestracja

Propagandysta...

Dziś jadę odebrać nagrodę za wiersz o... miłości. Na niejednych ustach wirtualnych czytelników zauważam uśmieszek, który mówi sam za siebie: no cóż... Lecz gdyby zastanowić się nad tym zjawiskiem głębiej, można dojść do wniosku, iż wcale tak błahe nie jest i może zaważyć na życiu wielu milionów ludzi. Za sprawą kilku "miłosnych" słów można wygrać wybory, szerzyć nienawiść, podważać zaufanie albo je zdobywać, tak jak to czyni niejaki Grzegorz, który sam w sobie dla siebie jest alternatywą dla zbolałej sytuacji politycznej, bo lud, przepraszam, społeczeństwo, ma dość polityki... miłości niejakiego Donka. Ale nieważne jest, czy to będzie Grzegorz, Donald, Jarosław czy inny Leszek, zawsze chodzi o to samo.

Propagandysta

siła jego przekonań była tak wielka,

iż myśleli że bóg zstąpił i zasłonił

niebo o którym ciągle słyszeli,

przystawiali uszy do miododajnych

szczelin telewizorów,

z których sączył się nektar na ich

zbolałe wargi, żółć spłynęła na kwiaty

a czerwień do ich serc,

i uwierzyli komuś kto ich w ogóle nie znał

ale wiedział, że trzeba wypełnić pustkę

słowami i nadać im nowe znaczenie,

dlatego karmią się sloganami i oddają

hołd kamieniom

Komentarze (0)
Przepis na udawanie...

Na okładce jednego  z tygodników społeczno-politycznych trzy gracje -  Jolanta Kwaśniewska, Henryka Bochniarz i Danuta Stenka - pokazują gest Kozakiewicza, oprócz eks first lady, bo jej nie wypada w tym stylu się ukazywać, gdyż nie byłoby to zgodne z jej lekcją. Panie chcą  więcej pieniędzy tudzież takich samych jak mężczyźni za swoją pracę. Gdyby na okładce pojawiła się jakaś anonimowa kasjerka z supermarketu albo pielęgniarka z koczującego  niegdyś miasteczka pod sejmem albo pani profesor etyki, na przykład Magda Środa, to z okładką większość kobiet mogłaby się identyfikować. A tak, skąd pani Kwaśniewska wie, że kobiety mniej zarabiają, skoro nie była prezydentką, bo nie chciała i nie wie, czy otrzymywałaby mniejszą pensję niż jej eks prezydent mąż? A pani Bochniarz jako prezes Konfedracji Pracodawców Prywatnych, chciała być prezydentką ale jej nie wybrano, to nie dyskryminuje swoich pracowników pod względem płacy, gdyż są to głównie kobiety i zarabiają z pewnością średnią krajową w sieci sklepów, jeżdżą na wczasy na wyspy Kanaryjskie i ubierają się u Prady. Sama słyszałam, jak pani ekspedientka  mówiła klientce, że na wyspy to ona pojedzie, ale brytyjskie, bo nie lubi upałów. Nie mam pomysłu, dlaczego Danuta Stenka reprezentuje dyskryminowane aktorki, wszędzie piszą o niebotycznych gażach Kasi Cichopek, a poza tym dziś aktorki głównie grają w reklamach (włączając  Danusię), a słyszałam, że reklamodawcy nie żałują pieniędzy znanym twarzom. Ale problem istnieje, nie tylko w naszym kraju, i należy coś z tym zrobić, dlatego też pro publico bono, dobrze się stało, iż te kobiety mają dość i chcą reprezentować nas, Polki, w walce o równouprawnienie płacowe. Zastanawia mnie jeszcze, dlaczego na okładce nie pojawiła się jakaś posłanka albo pani minister? Czy w polskiej polityce nie ma zjawiska dyskryminacji płacowej? A może w tej dziedzinie, w przeciwieństwie do parytetów, jest zgodność procentowa i liczebna. A poza tym, dżentelmenki o pieniądzach nie rozmawiają. Oczywiście, polskie dżentelmenki.

Przepis na udawanie

zaszeregowani w konwenans

nie możemy zbytnio

oddalić się od formy

by nie urazić czyichś uczuć


przepuszczamy gesty

przez sito wyobrażeń

doprawiamy słowem

ze szczyptą uśmiechu


gdy osiągniemy cel

zrzucamy maskę

na gruncie neutralnym

i przyglądamy się twarzy

bezkrytycznie

 

Komentarze (0)
Kiedy ranne wstają zorze...

Kiedy ranne wstają zorze... gwiazdy gasną na nieboskłonie ale nie na ziemskim padole;  tu dopiero zaczynają błyszczeć, że ho ho! I nie chodzi o to, że jakaś mucha nie siada tylko tańczy albo się rozbiera, nie, idzie o sprawę poważną, wymagającą największej troski i namysłu oraz wspomagania "szerokiej ławki" dla wybitnych gwiazd w... polityce. Och, nudny temat, wałkowany codziennie, od rana do wieczora i vice versa, ale jak to mówią dziennikarze  z newsweeka  - wszystko jest zależne od tej kapryśnej panny. Nawet te kupy na chodniku wymagają rozporządzenia, kto ma je sprzątać - czy właściciel pupila czy też służby miejskie. Zatem powracając do gwiazd, jako słuchaczka radia, umilam sobie czasami poranki podsłuchując co też ci politycy mają mądrego do powiedzenia, że wciąż ich zapraszają na rozmowy. I oto olśnienie, błysk, wybuch supernovej - Leszek Miller (dla niewtajemniczonych były premier) oznajmił, iż "jest gwiazdą", a to preludium do wystartowania ponownie w wyborach. Pomyślałam, iż skoro jest tym, kim się sam określił, to któryś z operatorów komórkowych powinien zorganizować konkurs, uczciwy tym razem, za cztery złote plus vat i zadać pytanie: kto to jest LM? I trzy odpowiedzi do wyboru: a) gwiazda, b)celebryta, c) anna mucha? Oczywiście, nagrodą byłaby wypasiona bryka, bmw, audi lub mercedes z kolekcji młodego technika. Taki rzeczywisty ranking popularności by się przydał a nie jakieś badania słupków opłaconych firm.


 

Komentarze (0)
Dzień świra...

- Aaaaa!!! Co pani robi!?

- Ja? Nic.

- Co pani pies robi?!!!

- Nie widzi pani? Kupę.

Twarz pani,  z psem,  w wieku emerytalnym, jakieś 60+ wyraża zdziwienie, większe od tej krzyczącej aaaaa! I ta ostatnia oczywiście słusznie wydziera sie na tę z psem, bo bogu ducha winne zwierzę załatwia swą potrzebę tam, gdzie sięga smycz, czyli na ścianę budki z warzywami, należącej do tej: aaaa!

- Ale gdzie ten pies sra! Warzywniarka niewątpliwie  oburzona i zdegustowana bezmyślnością pani z psem, dalej perorować i wyperswadowywać zaczyna czynność fizjologiczną zwierzaka ale do właścicielki psa nie dociera jej własna głupota?bo tylko patrzy, z tęsknotą za rozumem w oczach, na wściekłą sprzedawczynię i rzecze zblazowanym głosem:

- Zaraz skończy.

- Ale tu się sprzedaje żywność! Widać ten argument nie dociera do pani z psem, gdyż odciąga zwierzaka z niechęcią i nie spojrzawszy nawet na swą (psa) własność odchodzi wolno, zostawiając warzywniarkę z tym problemem.  A ja stoję z rozdziawioną gębą, bo uwierzyć mym oczom nie mogę, ale  rezygnuję  z powiedzenia kilku słów poparcia dla bezczelności ludzkiej, bo pilnie muszę na pocztę, wysłać kilka wierszy na konkursy poetyckie, co to z nowym rokiem jak grzyby po deszczu się ogłaszają. A na poczcie miła pani oświadcza, że nie ma kopert, druki na polecone są skserowane ale wciąż ważne, o podwyżce vatu nie słyszała i znaczek ma starą cenę. Zadowolona chociaż z tej wiadomości słyszę, jak przy okienku - wpłaty i wypłaty -  babulinka sprawdza głośno czy aby urzędnik nie pobrał opłaty za wysłanie pieniędzy na radio ojca dyrektora.

- Bo ja wysyłam dwieście złotych - babulinka wbrew posturze, głośno rzecze - a w radiu powiedzieli, że bez opłaty, ja nie mam za dużej emerytury... I tak gdera, gdera, kolejkowicze się niecierliwią  a gdzieś z eteru wydobywa się natchniony głos: polub nas na fejsbuku  a będziesz zbawiony...

 

Komentarze (0)
Najnowsze wpisy
2013-12-09 10:35 Polska Razem jest najważniejsza
2013-09-23 12:40 Jeśli nie chcesz mojej zguby
2013-09-05 17:37 Mówią, jak jest
2013-09-02 19:49 Bóg na wyłączność
2013-08-29 12:35 Hava nagila!