iWoman.pl iWoman.pl

przejdź do listy blogów przejdź do serwisu

LogowanieRejestracja

Parabank, parażycie, paradoks?...

Co wprowadza świat w ruch? Seks i pieniądze. Nie ma innych opcji.

Pieniądze - każdy ich pożąda, jedni dlatego, że mają ich za mało, inni zaś, że wciąż niedostatecznie dużo. Ci pierwsi kradną, kombinują, pożyczają od innych, ci drudzy kradną, kombinują, pożyczają -  innym. Wśród jednych i drugich oczywiście znajdują się i tacy, którzy zarabiają pieniądze w  sposób uczciwy, ich dochody są legalne, płacą uczciwie podatki, stać ich na normale, dobre, uczciwe życie i ci mogą spać spokojnie, bo nie martwią się, czy jakiś bursztynowy parabank zwróci im ich zasoby finansowe albo czy inny parabank nie wyśle swoich smutnych panów w czarnych beemkach aby odebrali dług. Czyż to nie paradoks? Jednych zgubiła, według opinii publicznej, głupota, chciwość lub chwilowy zanik pamięci, bo należało iść do uczciwego banku i tam złożyć swe finanse na przechowanie, by po jakimś okresie uzyskać więcej od bankiera, który jest poza wszelki podejrzeniem jakiejś tam komisji nadzoru, utworzonej zresztą przez równie uczciwych ludzi, jak ten bankier.

Czyż to nie paradoks? Obywatele, którym uczciwi politycy wyliczyli, że 1500zł brutto płacy minimalnej wystarczy od pierwszego do pierwszego, rzadko kiedy mogą otrzymać kredyt od uczciwego bankiera, zatem udają się do instytucji a la bank, gdzie każdy udzielający tam pożyczki człowiek, nie zostawi potrzebującego w potrzebie. I tych też, wg opinii publicznej, zgubiła głupota, chciwość lub brak matury z matematyki, bo odsetki od tych pożyczek przekraczają nawet rzekome zyski od lokat ulokowanych w bursztynowym parabanku. Zatem mnoga ilość obywateli prowadzi parażycie z parabankiem, gdzie zastawione  jest już wszystko. I nie chodzi tu o kultywownie przysłowia: zastaw się a postaw się.

Seks - każdy go pożąda, w różnej formie. Najbardziej intymna część ludzkiego życia, do której nikt nie powinien mieć dostępu poza samym zainteresowanym, pod warunkiem, że jest mężczyzną. Z kobietami bywa różnie, bo mają macicę. Z seksu czasami powstają dzieci. Albo z miłości. Albo z gwałtu. Czy mężczyznę, który stosuje przemoc wobec kobiety, gwałcąc ją i zapładniając, można nazwać ojcem? Według mnie nie, jest to zwyczajny, zwyrodniały przestępca, dawca spermy. Zaś pan Terlikowski, na którego opinię natrafiłam, uważa, że tak. Jego wypowiedź: "Nie ma kompromisu w sprawie zabijania ludzi" nie dotyczy wojny w byłej Jugosławii tylko wojny płci.

Gwałt jako okrutny element wojny - tak było we wspomnianym powyżej państwie, tak się dzieje w państwach afrykańskich, tak zmusza się kobiety do prostytucji w cywilizowanej, chrześcijańskiej Europie. Te kobiety nie miały i nie mają wyboru. Dziecko urodzone z tego aktu przemocy może zadać pytanie swej mamie: "Mamusiu, kim jest mój tatuś?" A ona patrząc na niego wzrokiem pełnym miłości, odpowiada: "Twoim ojcem jest serb, czarnogórzec lub inny żołnierz, któru akurat był w tym miejscu, gdzie ja byłam. Ale nie martw się ONZ, Trybunał Haski oraz papież stanowczo potępili tego typu działnia."

Jaki to wybór, gdy nie ma wyboru? Karzą nas, kobiety,  za to, że nie mamy wyboru. Czyż to nie paradoks?



 

Komentarze (5)
Wężykiem, wężykiem... O tempora, o mores!
Najnowsze wpisy
2013-12-09 10:35 Polska Razem jest najważniejsza
2013-09-23 12:40 Jeśli nie chcesz mojej zguby
2013-09-05 17:37 Mówią, jak jest
2013-09-02 19:49 Bóg na wyłączność
2013-08-29 12:35 Hava nagila!