iWoman.pl iWoman.pl

przejdź do listy blogów przejdź do serwisu

LogowanieRejestracja

Patchwork...

"Przelew na rachunek +882,62zł"

Otrzymałam właśnie pensję (patrz linijka powyżej, pisane kursywą) i nie wiedząc co zrobić z taką kwotą postanowiłam przekazać ją (wzorując się na pani marszałek Kopacz) na cele charytatywne na przykład na fundusz wspierania zubożałych posłów lub posła Kalisza, który skarży się na niskie swe dochody. Zatem jeśli pan Kalisz przypadkiem trafi na ten wpis, to zachęcam go do podania numeru swego konta (o ile nie zgłosi się inny poseł wcześniej) i ja chętnie mu przyleję, przepraszam za moją dysleksję (powinno być: przeleję) kwotę, o którą właśnie się wzbogaciłam; ale co tam! Są bardziej potrzebujący.

Dzień do dnia przyszywam, dziergam godziny, miesiące, lata, by uczynić coś wartościowego z własnego życia (i nie mam na myśli wartości materialnych). Czytam, piszę, słucham, wyrażam zdanie, cieszę się, złoszczę, budzę rano i zasypiam wieczorem. I jeszcze jeden dzień pcham do przodu, kawałek po kawałku składam razem ten czas, który mi został dany na tym padole ziemskim niczym patchwork właśnie. Zawsze można coś odpruć, dofastrygować, coś zmienić, ulepszyć, upiększyć choć bywa i tak, że próbuję naprawić, zszyć niepasujące elementy i mieć poczucie, że mam na nie wpływ. Bo mam, prawda?

Ten kawałek tkaniny gdzieś tam poniewierał się po szufladach; nie jest za ładny, wręcz ohydny i zupełnie nie miałam zamiaru doszywać go do mojego CV. Ale on postanowił inaczej i zdecydował za mnie. Stał się częścią patchworkowego deseniu życiowego i jak na razie nie odpuszcza. Jest niczym obcy w mym ciele, zagnieździł się w nim, umościł wygodne legowisko i póki co ma nade mną przewagę. Ale ja nie z tych, co to obcym pozwalają na szpecenie mej misternie utkanej kołderki. I dziękuję Narodowemu Funduszowi Zdrowia, czyli m.in. byłej minister tego resortu, a wspomnianej powyżej pani Ewie Kopacz, iż pozwala mi na odpruwanie mozolne tego szpetnego kawałka, który nijak nie pasuje do mojego patchworka. Póki co...

I na koniec: keep smiling:)!

Z podręcznika "Edukacja dla bezpieczeństwa" mojej córki gimnazjalistki:

Katastrofa naturalna związana z działaniem nadprzyrodzonych sił to:

A. Klęska żywiołowa

B. Katastrofa naturalna

C. Awaria?

I co? Dalibyście radę zdać test gimnazjalny? 

Komentarze (1)
Bardziej...

"Lubię rozmawiać z Królikiem, bo Królik mówi wyraźnie o rzeczach wyraźnych..."
A.A. Milne "Kubuś Puchatek"

Smutna twarz kobiety - dziecka wyziera ze zdjęć, zrobionych aparatem cyfrowym, obrobionych w fotoszopie aby kolor się zgadzał, twarz wydała jeszcze bledsza a  zmarszczek nie było widać. Nic nadzwyczajnego w kadrze się nie dzieje, szarobure ubranie, którym otula swe drobne ramiona, rozklatkowane na części pierwsze aby poszczególne elementy tzw. kreacji, były bardziej widoczne, czyli kozaki ze skóry ekologicznej, barchanowy sweter z drugiej ręki  i czapeczka z poświątecznej "sale"na głowie. Długie, proste włosy niczym u wodnika szuwarka spływają kosmykami na ramionach. A wszystko to okraszone jakże wymownym komentarzem w języku polskim (choć nagłówek, ambitnie, po angielsku):

"Są rzeczy, na które po prostu warto czekać. I choć musiałam czekać prawie cały miesiąc, aż... torba trafi w moje ręce..."

Serfując po internecie można znaleźć wiele podobnych przykładów tego, czego pragną kobiety, mężczyźni, Kubusie Puchatki i cała reszta ludzkości.  Pragnienie posiadania torebki, flakonu perfum, samochodu aresztowanego byłego właściciela bursztynowego parabanku czy rządu dusz, napędza internetowy rynek i sprawia, że jedni zarabiają, drudzy podziwiają a jeszcze inni "hejtują" bądź "lajkują" blogi, zdjęcia, wpisy, opinie itp. Jesteśmy towarem, wszystko jest na sprzedaż, a kto tego jeszcze nie poniał, pochodzi z Marsa lub z innej planety, o której jeszcze mało wiemy, ale kto wie, co pokaże przyszłość.

Zastanawiające jest to, że przekaz, który idzie w sieci jest spłycony do granic możliwości, tak jakby internautom brakowało jakiejś tam klepki, i wszytko, co tam wchodzi przyjmowali na słowo honoru. Wiem, że tak nie jest (ale ja z tych naiwnych raczej jestem) i wierzę, że czasami informacja przechodzi przez jakoweś sito, że jest istotna i daje komuś do myślenia.

Mimo to, wciąż zadziwia mnie, że popularność wpisu na blogu nie jest zależna od tego, co jest napisane tylko, kto to pisze, nawet jeśli ta osoba niczym szczególnym się nie wyróżnia, poza tym, że jest małżonką mało znaczącego polityka.

Zadziwia mnie również to, że będąc miłośniczką słowa pisanego, czyli literatury, napotykam na bestsellery, które na to nie zasługują albo może i zasługują ale tłumaczenie na język rodzimy sprawia, że zadziwia mnie ich poziom tłumaczenia:

"Jestem niemal pewna, że kocham Bena bardziej. Wiem, że kocha mnie bardzo. Mimo to myślę, że ja kocham go bardziej. Nie można zmierzyć miłości, jednak zawsze ktoś kocha bardziej."

Mimo, iż lubię literaturę bardzo, wolałabym aby tłumaczenia obecne były bardziej... bardziej. I żeby reszta ważnych rzeczy była bardziej... bardziej.

Bardziej nie da się już tego ująć.

 

 

 

 

 

Komentarze (0)
Głupotyzacja...

"Media nie tylko odzwierciedlały zapaść wartości społecznych i moralnych, ale aktywnie ją wspierały."

K. Desai "Świadek nocy"

Kryzys jest w nas a nie tylko w gospodarce. POzwalamy mu się rozprzestrzeniać w każdej dziedzinie życia, ułatwiamy mu dojście do nas poprzez spłycanie, zaniechanie, obojętność i jakoś to będzie... Wchodzimy w schematy, narzucone role, połykamy informacje bez segregacji nie zastanawiając się nad konsekwencjami ich chłonięcia. Nie działa w nas żaden antywirus ani antyspam i inwigilujemy się sami na własne życzenie, podając jak  na dłoni dostęp do naszego życia.

Dziennikarze zrzucają winę na widzów i vice versa. A jeden z nich nawet stwierdził publicznie, iż głupi jest, bo wie wie więcej o jakiejś tam celebrytce niż kto jest przywódcą jakiegoś państwa. Pytanie, czy ma wybór? Oczywiście, że tak, po to właśnie obalono w Polsce komunizm, aby była wolność a istotnym elementem tejże jest wolny wybór... 

Jeśli ktoś polega głównie (a mam odczucie, że ów młody dziennikarz tak robi) na przekonaniu, iż media przekażą mu prawdę bez manipulacji i to, co on jako widz sobie życzy, to faktycznie nie bez powodu nazwał siebie głupcem. Chyba że jest uzależniony i nijak nie wyobraża sobie życia bez tej tzw. czwartej władzy, a swój własny osąd, docieranie do prawdy oraz wyrobienie sobie zdania zostawia dziennikarce Anicie Werner, na przykład.

Dawno temu, w czasach słusznie minionych, była taka komedia pt.: "Poszukiwany, poszukiwana" i w tejże komedii jeden pan tłumaczył Marysi, na czym polega zawartość cukru w cukrze. Dziś dziennikarze też badają zawartość informacji w informacji, wgłębiają się w jej zawartość, ażeby takie Marysie miały ogólny pogląd, bez wgłębiania się w istotę zawartości tejże informacji.   

Kryzys jest w nas a nie tylko w gospodarce, dlatego nie dajmy sobie wmawiać, że słuchając i oglądając wiadomości nic nie wiemy i jesteśmy zieloni jak ten pomidor poniżej:)

 

 

 

Komentarze (1)
Najnowsze wpisy
2013-12-09 10:35 Polska Razem jest najważniejsza
2013-09-23 12:40 Jeśli nie chcesz mojej zguby
2013-09-05 17:37 Mówią, jak jest
2013-09-02 19:49 Bóg na wyłączność
2013-08-29 12:35 Hava nagila!