iWoman.pl iWoman.pl

przejdź do listy blogów przejdź do serwisu

LogowanieRejestracja

Wieża Babel...

 Niektórym twórcom kultury za wcześnie dane było odejść z tego świata; zdążyli wprawdzie napisać kilka świetnych tekstów, nagrać melodię miłą dla ucha, zaistnieć w świadomości odbiorców, a nawet liznąć sławy. Zbyt wczesne zakończenie życia (czasami na własne życzenie) to także przyczynek do powstania legendy (słynny klub 27). Przypominając zmarłych twórców, zwłaszcza tych od piosenek, chcę im podziękować za trafność, sedno i dogłębną analizę zjawisk, o których nie bali się śpiewać. I tak piosenkę Amy Winehouse - Rehab - dedykuję posłance Pawłowicz:

"They tried to make me go to rehab but I said 'no, no, no'
Yes I've been black but when I come back you'll know know know".

Słowa do piosenki Republiki - Biała flaga - jak ulał pasują do ministra Sławomira Nowaka:

"Co to za pan

Tak kulturalnie opowiada

Jak się stara ładnie siedzieć i wysławiać".

Pan minister rzekł w radiowej Trójce: "Życzyłbym sobie, żeby wszyscy parlamentarzyści byli tak gorliwi (w oświadczeniu majątkowym), jak ja."

Gdy Janusz Palikot "będzie mógł legalnie zapalić jointa, a policjanci będą mu dawali ognia", to nie zostaje nic innego (Januszowi) jak zanucić słowa z piosenki Marka Jackowskiego:

"Oprócz błękitnego nieba 

nic mi dzisiaj nie potrzeba."

Kiedyś ludzie podobno mówili jednym językiem, porozumienie ciał i dusz było wszechstronne, budowali swoją wieżę Babel z przekonaniem,, iż zgoda buduje a niezgoda... jest wytworem polityków różnych frakcji z odmienną wizją świata. Zaś każda frakcja ma swego przywódcę, boga niemal; jeden jest miłosierny i wciąż podśpiewuje:

"Miłość mi wszystko wybaczy..."

a drugi z marsową miną fałszuje nieco:

"A mury runą, runą runą

I pogrzebią stary świat!"

No i pogrzebali...

Pieter Brueghel Starszy Wieża Babel, 1563 (źródło Wikipedia)

 

 

 


 

Komentarze (0)
Have fun, be fan!...

"Always follow your dreams. Oh, and post them on Facebook."

Mark Zuckerberg

Gdzie bylibyśmy dzisiaj, gdyby nie fejsbuk? Nie mielibyśmy marzeń, inspiracji, przyjaciół, zabawy, ot takiego zwyczajnego szołrumu dla własnej satisfakszon. I dla tych, którym gęba zielenieje, iż nam się lepiej dzieje. O fejsbuku i innych portalach tzw. społecznościowych napisano wiele i będzie jeszcze więcej, już o to się postara sam założyciel oraz każdy z nas, dla którego ta forma jest nieodzownym elementem wizerunku. Nie jestem odosobnionym przypadkiem, konto mam, bez zdjęcia ja na razie i z minimum informacji, jak na razie, a ponieważ kariery nie zrobiłam , jak na razie, urodę odziedziczyłam po przodkach to i nie ma czym chwalić się. Ot, promować przeciętność, to dla takich Ann Much i innych Dod dobre jest, póki młode. Moją historię skromną z portalem zaczęłam, gdy jakaś firma x zorganizowała konkurs ale warunkiem było zostanie ich "fanem"na fejsie. No i zostałam, nagrody nie wygrałam ale nazwisko i imię zostawiłam na wieczne spoczywanie, jak dotąd. Historia żadna, pomyśli ktoś, i ja też tak mniemałam, póki portal nie zaczął wysyłać do mnie informacji, iż jakieś osoby chcą się zaprzyjaźnić? polubić? itp. Nie znałam ich i co najgorsze, nie chciałam poznać. Otóż, jak to zwykle bywa, moje nazwisko (popularne nie jest, zapewniam) oraz imię (powszechne raczej) nosi inna osoba, która na dodatek urodziła się  w tym samym miesiącu i roku co ja... Może stąd te wpisy i może nie odpowiadając na: "polub mnie!" obcych robię zły pijar bogu ducha winnej kobiecie! A skąd to wiem? Wiadomo, google wiedzą wszystko... 

Idąc tokiem myślenia założyciela Marka, podążajmy za swoimi marzeniami, czasami warto się uszczęśliwić ale niekoniecznie tego pana. Choć, z drugiej strony, gdy umrzemy zostanie po nas ślad, nie tylko na cmentarzu. Jakiś blog albo zdjęcie na portalu...

I pomyśleć, iż:

Once upon a time there was the world without... facebook.

 

Komentarze (0)
MENU...

"- A więc przekonania to rzecz nabyta, sir?

- Słuchaj, Jack. Przekonaniami się nie najesz, nie dadzą ci też dachu nad głową, ubrań czy wykształcenia - powiedział premier."

Sue Townsend "Numer 10"

Co dziś mamy na śniadanie? Ponieważ jest poniedziałek, na dodatek trzynastego, na początek proponuję zegarki ministra Nowaka ale serwowane (według tygodnika Wprost) w ekskluzywnym klubie, bo tylko takie miejsce jest adekwatne do wymiany tak smacznych kąsków. - Mniam, mniam - minister Nowak oblizał usta ze smakiem i mrugnął do stawiającego posiłek - To co, jutro wymiana? 

Po śniadaniu, obfitym i bogatym (wszak to najważniejszy posiłek według dietetyków), idziemy na lunch. Tym razem  z menu wybrałam piękną Julię, absolwentkę polonistyki, której wątki lingwistyczne są tak enigmatyczne, jak jej walka z korupcją. Ponieważ głównym zadaniem polityków jest mówienie i wyglądanie, pani Pitera również przyjęłą taką zasadę, aby za bardzo nie odróżniać się od kolegów i przemówiła na rzecz obfitych śniadań, określając je jako "przypadki, które sprawiają jej poważną przykrość. Bo nie należy kreować nieostrych sytuacji...". Według elokwentnej Julii należałoby wykreować pikantną sytuację, ukazującą niezbitą winę, złe zachowanie oraz przekupność urzędnika państwowego ale wówczas nie byłoby artykułów w tygodnikach, gadających głów przeciwników politycznych a dymisja byłaby sprawą ewidentną do natychmiastowej wykonalności i zamiast pieprznych kąsków byłyby nuda kulinarna, czyli flaki z olejem.

Dziś posilamy się według prozachodniego systememu odżywiania i docieramy na deser w stylu angielskim, czyli fajfoklok, na którym zamiast czarnej herbaty z odrobiną mleka (pijcie, nie jest wcale taka zła) mamy deklaracje dwóch ministrów w rządzie pana  Cameron'a; pierwszy to minister edukacji Michael Gove, zaś drugi to sekretarz obrony Philip Hammond, którzy są za wyjściem Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. Jednakże jest to kraj, w którym obywatele mają więcej do powiedzenia niż np. w Polsce, toteż sprawa jest rozwojowa i oprze się na referendum. Oby nie zagłosowali  w stylu byłego premiera Marcinkiewicza ("Yes, yes, yes!")...

Na obiado - kolację zapraszam do arcybiskupa Głódzia, gdzie udziec będzie serwowany, tym razem nie barani a danielowy, na działce darowanej wyhodowany, bez konserwantów. Posiłek obfity, bogaty, celebrowany  z największą atencją, bo też i jest z czego fundować przyjęcia - wierni od składek się nie migają, sześć miliardów co rok wykładają, dogadzając podniebieniom księżulowym. A wracając do daniela, tak umiłowanego przez biskupa z Gdańska, łacińska nazwa zwierzęcia brzmi: dama dama. Już wiem skąd pomysł prezydenta tego miasta na darowanie ziemi kościołowi. Rzecze prezydent dnia pewnego - Ziemię mamy, ziemię damy na... damy damy...

Po całodniowych obfitościach kulinarnych czas na odpoczynek i ukojenie nerwów. Przed snem proponuję ziółka w stężonej dawce; najlepsza będzie melisa, gdyż od takiego menu niestrawność i bezsenność murowane.

Smacznego!

 

Komentarze (0)
Najnowsze wpisy
2013-12-09 10:35 Polska Razem jest najważniejsza
2013-09-23 12:40 Jeśli nie chcesz mojej zguby
2013-09-05 17:37 Mówią, jak jest
2013-09-02 19:49 Bóg na wyłączność
2013-08-29 12:35 Hava nagila!