iWoman.pl iWoman.pl

przejdź do listy blogów przejdź do serwisu

LogowanieRejestracja

Sjewodnia prazdnik maja...

Kto dziś zna język rosyjski ten chwat. Zresztą, jak każdy inny język, jest bardzo użyteczny. Rosja to nasz sąsiad a z sąsiadami lepiej żyć w przyjaźni niż w nienawiści. Tu nie o politykę chodzi, jedynie o pewien rodzaj sentymentu. Nie, żebym tęskniła za słusznie minionym i jedynie sprawiedliwym systemem. Jestem, jak duża liczba współmieszkańców naszego pięknego kraju, dzieckiem przełomu (albo z) - 1972 - produkcja malucha tzn. fiata 126p dla ludu  miała swój początek i wystartowała budowa największego kombinatu metalurgicznego - Huta Katowice. Dziś maluch to z(a)bytek a kombinat należy do najbogatszego Brytyjczyka, który tak naprawdę jest Hindusem ale nazwisko ma zupełnie jakieś takie nie azjatyckie, bo gdyby zamienić jedną literę (-i na -e) zgranie branży, którą zawiaduje z nazwiskiem pasuje jak ulał (dla nie kojarzących Mittal - Mettal). Nie wiem, czy przypadkiem nie złamałam jakiegoś paragrafu np. o kryptoreklamie:)

Wracając do hasła: "sjewodnia prazdnik maja" - święto pracy - pochody i te sztuczne kwiaty na drągach (nie wspominając o sztucznych uśmiechach). Był też pewien rodzaj sabotażu, bo jak to zwykle bywa, w wieku lat 14 niewiele się wie o historii ale nie tak zupełnie nic. Jakaś maleńka opozycja przeciwko systemowi istniała.

I tak razu pewnego, wybierając się na obowiązkowe uczestnictwo w pochodzie z klasą 8c, zamiast obowiązującego stroju - biała bluzka, granatowa spódniczka, buty... jakie kto miał (ci, co pamiętają puste półki, wiedzą o czym piszę) ubrałam się jak paw kolorowy na złość pani wicedyrektor. I tak: biała bluzka w pasy czerwono-różowo-bordowe i do tego bordowa spódnica (mojej mamy) a buty... jak powyżej. Odmówiłam także niesienia badyla z bibuły, na co pani wicedyrektor (a każdy jej się bał) nakrzyczała na mnie okrutnie, zagroziła zaniżeniem oceny z zachowania i kazała w te pędy wracać do domu i przebrać się. Na to ja bezczelnie odpowiedziałam, że bardzo chętnie ale już nie wrócę, bo mieszkam daleko a autobusy nie kursowały (w końcu to święto ludzi pracy było). Wicedyrektorka spasowała a ja przyczyniłam się choć trochę do "obalania" systemu. To były czasy...

A dziś co - deszcz pada,  w sumie to dobrze, dla roślin głównie. Taki pierwszy majowy wiosenny deszcz albo pierwszomajowy. Na pochód idzie kto chce, bez przymusu. Ot, taka nasza mała wolność. Nie obchodzę święta pracy, bo jej nie mam ale jak już ją zdobędę, to kto wie - może jeszcze pomacham chorągiewką w pochodzie.

Ku chwale ojczyzny.

 

 

Komentarze (0)
Ciąża to nie choroba...

Siedziałam u fryzjera i słuchałam, o czym rozmawiają pracujące tam młode kobiety:

 

              jest w ciąży i pali papierosy. I nie słucha żadnych argumentów, że zatruwa rozwijający się płód. Nawet butnie dodaje, że i tak palić nie przestanie. Zastanawiam się, czy ona w ogóle chce tego dziecka, bo niby ma chłopaka, wkrótce narzeczonego a za chwilę męża, ale jeśli nie zamierza dbać o swoje zdrowie a tym bardziej o zdrowie płodu, to czy tak naprawdę ma ochotę na bycie matką?

               Zajście w ciążę to nie jakiś obowiązek a bycie matką tym bardziej. To nie przywilej dla każdej kobiety ani tym bardziej powinność. To powinna być decyzja przemyślana a nie poddawanie się rodzinnno-sąsiedzkiej grupie nacisku, bo jest kobietą, bo zostanie starą panną, bo zegar biologiczny tyka. A miłość do dziecka, a odpowiedzialność za siebie i za to życie, które w oparach  substancji smolistych nie zbuntuje się i w krzyku rozpaczy nie wywiesi flagi z napisem: żyj i pozwól żyć innym.

                Najważniejszy jest pierścionek, który on wkrótce ma jej dać. I ona już umawia koleżanki i znajome na spotkanie aby to uczcić. Pewnie zapalą papierosa, wypiją po piwku albo więcej i będą się jej pytać, czy ma już suknię ślubną. Ciąża to temat zastępczy, choć to dzięki niej ma pierścionek ze złota i suknię białą do kostek, dość szeroką w talii, bo brzuch nie czeka i rośnie w swoim wyznaczonym rytmie.

              Ona nie zamierza zmienić swoich nawyków, dlaczego ma rezygnować z rzeczy, które lubi - palenia, picia trzech kaw dziennie, piwa dla ochłody. Ciąża to nie choroba, jak mawiają lekarze i należy prowadzić normalny tryb życia. Ma dwadzieścia lat, jest młoda i chce się bawić a dziecko jakoś się wychowa. Teraz myśli tylko o zaręczynach, ślubie jak najszybszym, żeby nie gadali, że zostanie panną z dzieckiem. A potem jakoś się ułoży.

Komentarze (0)
Strike a pose...

Gwiazda.

Ikona.

Celebryta.

Znani z tego, że są znani.

Osoby, kórym przypina się taką łatkę robią tzw. karierę. Najczęściej medialną, czy to na pudelku czy też w telewizji z misją. Lansują się gdzie mogą i jak mogą; jak nie starcza talentu lub płyt fani nie kupują, są jurorami czy nawet ekspertami od zagadnień wszelakich. Zmieniają imidż częściej niż zdanie, kochają się i nienawidzą, a wszystko to dla nas - publiki. Aby nie było nudno. Jedna  z ikon pop kultury ciągle powtarza, że jest inteligentna a mówi to tak często, iż prawie uwierzyłam a inna zaś o anielskim głosie, doszła do wniosku, że musi zapewnić byt dzieciom i bierze wszystko, co jej zaproponują - tańczy na lodzie, parkiecie i znosi obelgi od konkurentki. Kasy przybyło a karierze śpiewaczej nie pomogło. Szkoda.

Wartością jest dziś - jak cię widzą tak cię piszą -  a jeśli ktoś tego nie rozumie, powinien iść na kozetkę do psychoanalityka. Bo to co masz na sobie świadczy o tym ile masz w kieszeni. I nie mam tu na myśli jedynie ciuchów - to także wydatne silikonowe usta, botoksowe poliki, naciągnięta skóra na szyi, miseczka od D się zaczynająca i brak celulitisu na udach. A potem tylko wystarczy strike a pose i... kariera nabiera rozpędu.

 

Komentarze (0)
Najnowsze wpisy
2013-12-09 10:35 Polska Razem jest najważniejsza
2013-09-23 12:40 Jeśli nie chcesz mojej zguby
2013-09-05 17:37 Mówią, jak jest
2013-09-02 19:49 Bóg na wyłączność
2013-08-29 12:35 Hava nagila!