iWoman.pl iWoman.pl

przejdź do listy blogów przejdź do serwisu

LogowanieRejestracja

Bez liftingu...

Co tu się dzieje, że niewiele się dzieje na portalu iwoman? Blogi obumierają śmiercią naturalną, sezon ogórkowy permanentny. Nie żebym narzekała, robię co mogę, ale widzę, iż blogownia wyczerpuje się, może coś złego dzieje się na rzeczy, redukcja etatów albo inny kataklizm. Portal wydaje się być uśpiony, redakcja słabo zaangażowana, bo i na maile nie odpowiada. A u mnie problem techniczny nastąpił i nijak rozwiązać samodzielnie go nie potrafię. Myślałam, iż bardziej prajwyt da się go załatwić ale skoro nie, to upubliczniam go. Otóż, po zalogowaniu nie działa sprawnie zakładka "edycja bloga", nie działa licznik odwiedzin, dzienny, ogólny natomiast od ponad dwóch tygodni widnieje informacja:

Błąd 404 - Not Found

Przepraszamy!

Podana strona nie istnieje lub zmieniła lokalizację w zasobach blog.iWomen.pl

Co to jest?! Nie lubię to - jak kiedyś wyraziła się tutaj czarnapantera (pozdrawiam) i nie rozumiem. Czy ten błąd da się naprawić, czy jest w zakresie możliwości  redakcji i czy kiedykolwiek powróci stan pierwotny, czyli działający poprawnie, łatwy w obsłudze, nie stwarzający irytujących sytuacji.  W tak niezbyt sprzyjających okolicznościach technicznych, dalsze postępowanie w prowadzeniu bloga staje się bezzasadne, zatem proszę wysoką redakcję o przyjrzenie się problemowi i jakowemuś zaradzeniu. Skutecznie.  

 


Komentarze (0)
W szponach absurdu(ów)...

"Jestem lekiem na całe zło"  - powiedział były premier Kaczyński odniósłszy  się do nieszczęsnej pani Muchy jako nietrafionego ministra sportu , między innymi. Wytykając błędne obsadzenie stanowisk w rządzie pana Tuska, udowodnił tym samym, iż pamięć ludzka jest jak ser szwajcarski z z dziurami, wielkości czarnych dziur, zapewne. Mucha się nie nadaje jak również pan Nowak.  A za czasów (kiedy to było!?) premiera Kaczyńskiego to sami fachowcy byli na posterunku: pani Jakubiak (ministerstwo sportu) - z wykształcenia pedagog, pan Sikorski (ministerstwo obrony narodowej) - politolog, pani Kluzik (ministerstwo pracy) - dziennikarka. Ta ostania niczym satelita ląduje co rusz w innej partii, aby tylko nie zostać na lodzie, i pobierać pensję, która na emeryturze da jej godne życie, mimo, iż jest kobietą.  Na tym polega polska polityka, aby wytykać sobie wzajemnie, byleby tylko utrzymać się przy władzy. Przecież nikt przy zdrowych zmysłach wierzy jeszcze, iż ktokolwiek kiedykolwiek będzie miał dobro społeczeństwa na uwadze. Dobro kraju tak, a jakże, "kraj" to słowo, slogan, puste hasło, nie jest tożsame z ludźmi, nie dla mnie.

Gdy czytam takie oto wyznanie komornika, iż nie da się ściągnąć pieniędzy od  redemptorysty Rydzyka (rym zupełnie przypadkowy jest), to n.s.w.k.o. Pierwsza litera oznacza ostre narzędzie, najczęściej używane w kuchni podczas kulinariów, s.- to zaimek zwrotny, w.- jest 28 literą polskiego alfabetu, k. - jest na oznaczenie małego schowka w ubraniu lub torbie (tutaj z naciskiem na ubranie), zaś o. - jest przeciwieństwem do "zamyka". Lepiej to zobrazował mistrz satyry, pan Stanisław Tym w pozycji książkowej, której tytuł jest następujący (w obie strony brzmi tak samo): "MAMUTA TU MAM":

"... ksiądz...

Głęboko wierzący, iż wiara przynosi góry - góry pieniędzy.

Jak sam mówi o swej działalności, ma dwie pasje: wieczne pióra i wieczne zbawienie."

W coś jednak trzeba wierzyć, bo inaczej człowiek zwariuje, zatopi bezsens egzystencji w alkoholu albo innych używkach. Nie będzie się starał wstawać rano i kawy robić, bo po co, gdy tu już wszystko zaplanowane, obgadane, przehandlowane. Tak już było, za czasów przewodniej siły narodu. Już w latach siedemdziesiątych, Słonimski pisał:

"Nie dajmy się zagłuszyć bełkotem, bo bełkot to głos bębna, w który bije czarownik, gdy magią swoją chce nad nami objąć władzę. Nie odbierajmy słowom sensu, bo  rozumienie jest ostatnią bronią i pociechą zwyciężonych".

Komentarze (0)
Bajki dla potłuczonych...

Tolerancja dla innowierców nie istnieje w Polsce, a wszelkie próby łamania reguł określane są jako antyspołeczne nastawienie i zamykanie się od spraw, które dzieją się w kraju. To podsumowanie rozmowy z dyrektorką w gimnazjum. Zatem jestem szkodnikiem, który nie potrafi dostosować się do ogółu, gdyż po pierwsze mam prawo do wyznawania innej wiary ale nie mam prawa domagać się zmiany planu lekcji; po drugie mogę wyznawać, co mnie się podoba ale dziecko musi żyć w społeczeństwie a nie być "izolowane" przez nawiedzoną mamusię; po trzecie katechetka jest latającym czymś tam i lekcja religii pasuje jej właśnie między innymi lekcjami, a mnie jak nie pasuje, to... zapiszę się do partii Palikota, nic nie zdziała ale będzie ciekawiej. Maybe...

Usłyszałam dziś  w programie trzecim polskiego radia następujący wyraz: miesięcznica. Pan redaktor prowadzący użył takiego neologizmu?  Otóż miesięcznica to nie synonim miesiączki tylko rocznica miesięczna katastrofy smoleńskiej, która wypada za dwa dni. Aha, gdy minie rok, będzie rokcznica a za dwa lata - latacznica. I niech tak zostanie...

Kontynuując wątek typowo "kobiecy", wszak miesięcznica dotyka tylko nas niewiasty, zadzwoniła do mnie pani z victoria coś tam, coś tam (to nie była Victoria's Secret niestety) i zaproponowała ubezpieczenie od zachorowania na raka szyjki macicy. Zdaję sobie sprawę z powagi choroby oraz doceniam troskliwość firm ubezpieczeniowych o zdrowie kobiet. Tak, zapłacą pierwszą składkę ze swoich pieniędzy, tak, otrzymam sto tysięcy złotych już z chwilą zdiagnozowania intruza w mym ciele i nie ważne na co wydam te pieniądze, czy na wakacje marzeń czy na leczenie. Firmy to nie interesuje, jedyne co mam uczynić, to podać im numer mojego konta oraz podpisać polecenie zapłaty bez możliwości przeczytania wpierw warunków ubezpieczenia. Przyznaję, wystraszyłam się nielicho i nie tego, że rak czyha na me wnętrzności, tylko tej manipulacji i sprytu firm ubezpieczeniowych, które prześwietlają internet jak cba albo cbś i szukają ofiar wśród przyszłych ofiar tej śmiertelnej choroby. A poza tym nie dzieje się nic...

Komentarze (0)
Next, please!...

Scena I

W angielskich sklepach, tych wielkopowierzchniowch, zza kontuaru, gdzie stoją sprzedawcy słychać ich nawoływanie: next please! Aby nie dopuścić do zatoru kolejkowego do kasy. Czasami obserwując ich pracę miałam wrażenie, że są jak roboty przy taśmie w fabryce - te same koszulki, te same fryzury, tatuaże, ten obojętny wzrok przesuwający się po setkach twarzy klientów. Klienci są niewrażliwi, tym bardziej oni. Machina się kręci, towar się sprzedaje, kasy przybywa. Jest cool.

Scena II

Jakiś plac w Polsce albo pobocze drogi. Płacz i zgrzytanie zębów. Krzyż. Next? No, please... Chciałabym rzec: taka mantra, ale to nie ta religia. Obraziłam kogoś? Zapewne. Nie ma we mnie wrażliwości tudzież patriotyzmu. Posłużę się cytatem:

"Patriotism is the last refuge of a scoundrel"* Kto chce niech tłumaczy, trudne nie jest. Ale to nie wszystko, gdyż cdn. Pomnik musi stanąć, bo tak chcą. "Może to być porozumieniem, które połączy wszystkich Polaków" - powiedział jeden z muszkieterów. No dalej, wszyscy Polacy, w jedności siła, next please!

A mnie się marzy wielki błękit, jak ten na zdjęciu, na przykład:

Ta cerkiew to też Polska, może B a nawet C. W stolycy lubią kategoryzować, dzielić, jątrzyć, umoralniać, grozić, a potem to upchać do jednego wora i ogłosić, że tak chcą "wszyscy", czyli kto? Hej, wszyscy Polacy, jesteście tam?!

* Samuel Johnson (1709 - 1784), pisarz angielski

Komentarze (0)
Panienka bez okienka...

Puk, puk?
To ja, nie płacę abonamentu.
Zrezygnowałam z telewizji na rzecz czytania książek, internetu, telefonu, filmów oglądanych na dividi, ale tu się płaci podatek.
A dlaczego?
Pamiętam te spoty/ reklamę/ pospolite ruszenie/ cokolwiek to było jak m.in. ceniona przeze  mnie reżyserka pani  Agnieszka Holland oraz mniej ceniony aktor pan Krzysztof Kolberger wypowiadali się na temat płacenia tego haraczu na rzecz telewizji, którzy jednym głosem mówili, że jak nie będzie kasy to telewizja publiczna vel z misją nie będzie w stanie wyprodukować ambitnych, wielkich przedsięwzięć, no i mamy: Misję specjalną, gdzie Bob Budowniczy spogląda Z refleksem na Modę na sukces, Halo tu Hania! - woła ojciec Mateusz a na Plebanii - Warto rozmawiać ale ostrożnie, bo Komisarz Rex ma was na Celowniku. Za to dziennikarz roku zarabia więcej od prezydenta RP, bo słupki oglądalności są podobno wysokie i w związku z tym oprócz kasy zwiększyło się także wysokie mniemanie pana prowadzącego. Jako żywo rzekł: "Jestem liderem pasma" choć "Na Woronicza spędzam mało  czasu. Nie nasiąkam tamtą atmosferą. Bywa nieznośna". Nieznośna lekkość bytu... staje się znośna, gdy sprawdza stan konta. I słupki oglądalności, oczywiście:)

Jak napisałam na początku, oglądanie telewizji zastąpiłam m.in. czytaniem książek. Wypożyczyłam właśnie powieść Doris Lessing: "Dobra terrorystka" i czytam pierwsze zdanie, dzięki któremu (m.in.) dostaje się Nobla: "Dom był oddalony od hałaśliwej głównej ulicy..."

Mój też jest, uruchamiam wyobraźnię...

 

 

 

Komentarze (0)
Ale o co chodzi?...

 

"Pytanie to, w tytule postawione tak śmiało, choćby z największym bólem..." i znowu polityka wdziera się w me wpisy ale jak tu nie pisać i nie poruszać tematu, gdy wokół niej pełno aż huczy. W wyborach na prezydenta (dla feministek: na prezydentkę) nie startuje żadna kobieta (ale to już wszyscy wiedzą) ale co niektórzy kandydaci ukłon w stromnę płci słabej, za to pięknej zrobili i na czele swych sztabów wyborczych postawili: KOBIETY.
I tak, pani Kidawa - Błońska wypowiada się w imieniu pana Komorowskiego, że kandydat parytetu nie popiera w takiej postaci, jaki ustanowił kongres kobiet a w jakiej ewentualnie, tego też jeszcze nie powiedziała. Musi się skonsultować z kandydatem oraz z jego żoną, aby mówili na spotkaniach jednym głosem.
Co innego w pisie.Pani Kluzik wypowiada się głosem pana Poncyljusza w imieniu kandydata Jarosława Kaczyńskiego, który jest persona non nova, sed nove - jak  zapewnia sztab słowami pana Poncyljusza, cytuję: "dzisiaj się tonuje (tzn. Jarosław Kaczyński), ale tonuje swój pogląd". I dodaje pan Poncyljusz (na pewno konsultuje wszystkie wypowiedzi z panią Kluzik), że kandydat pis nie będzie zajmował się problematyką kobiet w kampanii i cytuję za wyborczą gazetą: "To nie jest w tej chwili najważniejsza sprawa w Polsce, biorąc pod uwagę problem bezrobocia czy służby zdrowia". Koniec cytatu.
Biorąc pod uwagę, iż w służbie zdrowia pielęgniarkami są kobiety, wielokrotnie strajkujące pod sejmem, niezależnie kto był prezydentem i premierem, a wiele z nich jest także matkami, przyszłymi matkami i żonami a wśród bezrobotnych jest więcej kobiet niż mężczyzn, to ta problematyka jest: NIEWAŻNA. A co jest ważne dla pana Kaczyńskiego Jarosława? No co?
I znowu cytuję pana Poncyljusza (na pewno skonsultował swoją wypowiedź z szefową sztabu panią Kluzik):
- wartości oparte na Dekalogu,
- patriotyzm,
- historia,
- bycie liderem.
 I jeszcze Polska. Reszta jest milczeniem. Dosłownie.
 
Komentarze (0)
Najnowsze wpisy
2013-12-09 10:35 Polska Razem jest najważniejsza
2013-09-23 12:40 Jeśli nie chcesz mojej zguby
2013-09-05 17:37 Mówią, jak jest
2013-09-02 19:49 Bóg na wyłączność
2013-08-29 12:35 Hava nagila!