iWoman.pl iWoman.pl

przejdź do listy blogów przejdź do serwisu

LogowanieRejestracja

Polska Razem jest najważniejsza

 Jarosław Gowin założył NOWĄ partię - Polska Razem, dla tych którzy czują się rozczarowani POPiSem, podobno... Oklaskii!

Kto to finansuje?! Wynajęcie sali, wydrukowanie ulotek, plakatów, zrobienie logo? Gowin z własnej kieszeni czy społeczeństwo płacąc haracz podatkowy?! Na co komu kolejna partyjka u żłobu, z tymi samymi gębami, zmieniającymi światopogląd, byle utrzymać się przy korycie?  I te frazesy w stylu: "Polityka nie może być źródłem przywilejów".., Nawet w Gambii czy Urugwaju jest a co dopiero w państwie unijnym, jakim jest Polska. 

Newsweek pokazuje zdjęcie, na kórym Jarosław Gowin trzyma mapę Londynu... On też pojedzie, jak kiedyś miłujący wszystkich premier Tusk, do kraju największej emigracji zarobkowej by mieszkających tam Polaków zachęcać do powrotu? Bo tu jest praca, potencjał i  on... Jarosław, z parciem na władzę. Bo gdy ma się parcie, to potrzebne jest poparcie...

A wybory tuż, tuż...

 

Komentarze (3)
Mówią, jak jest

   Mariusz Max Kolonko w  wywiadzie dla tygodnika "do rzeczy" mówi, jak jest z młodymi ludźmi w Polsce i co rząd robi z nimi - "stygmatyzuje ich", a ci wyjeżdżają za granicę, by jakoś się żyło. Płacz i zgrzytanie zębów co rusz słychać, bo kto będzie opiekował się na starość rodzicami i kto zarobi na ZUS? Więc rząd mówi jak jest, czyli ma pomysł na zasilenie instytucji emerytalno - rentowej pieniędzmi z OFE. 14 lat temu ówczesny rząd grzmiał, iż trzeba wyrwać nieco pieniędzy ZUS-owi, bo to studnia bez dna, a dziś kolejni fachowcy chcą wyrwać kasę z OFE, by ZUS- owi żyło się lepiej, chyba, bo raczej nie emerytom obecnym i przyszłym...

Kolega po fachu pana Mariusza, Tomasz Lis też mówi jak jest, nie szczędzi słów i szczery jest aż do bólu, gdy opisuje swój stan umysłu: "Jestem wystarczająco inteligentny żeby pracować w telewizji, ale nie żeby ją oglądać." Widzów nazywa "baranami" i ma poniekąd rację, bo ci płacąc abonament oraz ogladając program marnej jakości, pozwalają panu Lisowi żyć w dostatku i  spłacać kredyt na luksusową willę bez problemu.

Zaś prezes PiS-u nie mówi jak jest tylko jak będzie, gdy "ponownie zostanie premierem Polski" - zlikwiduje bezrobocie, podwyższy płace, czyli zabierze bogatym a da biednym.  Był taki serial o podobnej tematyce, ale tamten bohater nazywał się Janosik a nie Kaczyński, a może coś pomyliłam?

Schodzę na ziemię, trochę w realu należy się zanurzyć, i chętnie to zrobię. Dyrektor szkoły, do której ma zaszczyt podobno uczęszczać me dziecko, tak oto przywitał nas rodziców: - Proszę państwa, żadna szkoła i żadne studia nie gwarantują pracy... Mówię jak jest. Po chwili zastanowienia dodał: - No, chyba że po seminarium...

Tylko, że ja córkę mam...


 

Komentarze (0)
MENU...

"- A więc przekonania to rzecz nabyta, sir?

- Słuchaj, Jack. Przekonaniami się nie najesz, nie dadzą ci też dachu nad głową, ubrań czy wykształcenia - powiedział premier."

Sue Townsend "Numer 10"

Co dziś mamy na śniadanie? Ponieważ jest poniedziałek, na dodatek trzynastego, na początek proponuję zegarki ministra Nowaka ale serwowane (według tygodnika Wprost) w ekskluzywnym klubie, bo tylko takie miejsce jest adekwatne do wymiany tak smacznych kąsków. - Mniam, mniam - minister Nowak oblizał usta ze smakiem i mrugnął do stawiającego posiłek - To co, jutro wymiana? 

Po śniadaniu, obfitym i bogatym (wszak to najważniejszy posiłek według dietetyków), idziemy na lunch. Tym razem  z menu wybrałam piękną Julię, absolwentkę polonistyki, której wątki lingwistyczne są tak enigmatyczne, jak jej walka z korupcją. Ponieważ głównym zadaniem polityków jest mówienie i wyglądanie, pani Pitera również przyjęłą taką zasadę, aby za bardzo nie odróżniać się od kolegów i przemówiła na rzecz obfitych śniadań, określając je jako "przypadki, które sprawiają jej poważną przykrość. Bo nie należy kreować nieostrych sytuacji...". Według elokwentnej Julii należałoby wykreować pikantną sytuację, ukazującą niezbitą winę, złe zachowanie oraz przekupność urzędnika państwowego ale wówczas nie byłoby artykułów w tygodnikach, gadających głów przeciwników politycznych a dymisja byłaby sprawą ewidentną do natychmiastowej wykonalności i zamiast pieprznych kąsków byłyby nuda kulinarna, czyli flaki z olejem.

Dziś posilamy się według prozachodniego systememu odżywiania i docieramy na deser w stylu angielskim, czyli fajfoklok, na którym zamiast czarnej herbaty z odrobiną mleka (pijcie, nie jest wcale taka zła) mamy deklaracje dwóch ministrów w rządzie pana  Cameron'a; pierwszy to minister edukacji Michael Gove, zaś drugi to sekretarz obrony Philip Hammond, którzy są za wyjściem Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. Jednakże jest to kraj, w którym obywatele mają więcej do powiedzenia niż np. w Polsce, toteż sprawa jest rozwojowa i oprze się na referendum. Oby nie zagłosowali  w stylu byłego premiera Marcinkiewicza ("Yes, yes, yes!")...

Na obiado - kolację zapraszam do arcybiskupa Głódzia, gdzie udziec będzie serwowany, tym razem nie barani a danielowy, na działce darowanej wyhodowany, bez konserwantów. Posiłek obfity, bogaty, celebrowany  z największą atencją, bo też i jest z czego fundować przyjęcia - wierni od składek się nie migają, sześć miliardów co rok wykładają, dogadzając podniebieniom księżulowym. A wracając do daniela, tak umiłowanego przez biskupa z Gdańska, łacińska nazwa zwierzęcia brzmi: dama dama. Już wiem skąd pomysł prezydenta tego miasta na darowanie ziemi kościołowi. Rzecze prezydent dnia pewnego - Ziemię mamy, ziemię damy na... damy damy...

Po całodniowych obfitościach kulinarnych czas na odpoczynek i ukojenie nerwów. Przed snem proponuję ziółka w stężonej dawce; najlepsza będzie melisa, gdyż od takiego menu niestrawność i bezsenność murowane.

Smacznego!

 

Komentarze (0)
Ubodzy duchem, bogaci ciałem...

"Trzeba jednak pamiętać, że Kościół nie jest jedną z organizacji charytatywnych, ale to wspólnota, która przede wszystkim głosi zbawienie ludziom ubogim".

biskup Wojciech Polak

Odkąd nowy papież ogłosił, iż kościół ma być ubogi, nasi dostojnicy purpurowi i strażnicy moralności przyjęli (w pewnym sensie) wezwanie swego przełożonego. Zgodzili się na zastąpienie funduszu kościelnego tzw. odpisem podatkowym, na razie w wysokości 0,5%. Wedle słów biskupa cytowanego powyżej ubogim - jeno zbawienie, zaś kościołowi -  pieniądze, domy, samochody i dobre jedzenie. Reszta w  wierszyku:


Była taka komisja majątkowa,

od której przekrętów boli głowa

bo podobno odbierali co ich

nawet gdy właścicielem był jakiś fikcyjny mnich.

 

Teraz nadchodzi przełom epokowy -

dobrowolny odpis podatkowy.

Cieszy się gawiedź z takiego rozwiązania,

bo dość ma charytatywnego dawania.

 

Lecz nie tak prosta to sprawa,

stawka episkopat smutkiem napawa,

zbyt mało rząd chce im dać,

i niby dlaczego k...a jego mać.

 

Zewsząd słychać żałosne łkanie -

Jak będzie 0,3% na stanie,

to nycz nam nie zostanie

i głód nam grozi, o panie!


Jeden głos rozsądku się odezwał -

Stefan, co głodu w życiu zaznał.

I rzekł: pieniądze to nie wszystko!

Są śliwki i szczaw na torowisku!

 

Lecz rząd ugiął się w tzw. kompromisie

i przyjął biskupów widzimisię.

Jak również inne ich roszczenia

otrzymując w zamian obietnicę zbawienia.

 

Morał z opowieści jest taki,

iż ciernistych krzewów ptaki,

walczą niby lwy o swoje

iście z anielskim spokojem.

 

 

 

All rights reserved.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 




 

 

 

 




 

 

 

 

Komentarze (0)
Głupotyzacja...

"Media nie tylko odzwierciedlały zapaść wartości społecznych i moralnych, ale aktywnie ją wspierały."

K. Desai "Świadek nocy"

Kryzys jest w nas a nie tylko w gospodarce. POzwalamy mu się rozprzestrzeniać w każdej dziedzinie życia, ułatwiamy mu dojście do nas poprzez spłycanie, zaniechanie, obojętność i jakoś to będzie... Wchodzimy w schematy, narzucone role, połykamy informacje bez segregacji nie zastanawiając się nad konsekwencjami ich chłonięcia. Nie działa w nas żaden antywirus ani antyspam i inwigilujemy się sami na własne życzenie, podając jak  na dłoni dostęp do naszego życia.

Dziennikarze zrzucają winę na widzów i vice versa. A jeden z nich nawet stwierdził publicznie, iż głupi jest, bo wie wie więcej o jakiejś tam celebrytce niż kto jest przywódcą jakiegoś państwa. Pytanie, czy ma wybór? Oczywiście, że tak, po to właśnie obalono w Polsce komunizm, aby była wolność a istotnym elementem tejże jest wolny wybór... 

Jeśli ktoś polega głównie (a mam odczucie, że ów młody dziennikarz tak robi) na przekonaniu, iż media przekażą mu prawdę bez manipulacji i to, co on jako widz sobie życzy, to faktycznie nie bez powodu nazwał siebie głupcem. Chyba że jest uzależniony i nijak nie wyobraża sobie życia bez tej tzw. czwartej władzy, a swój własny osąd, docieranie do prawdy oraz wyrobienie sobie zdania zostawia dziennikarce Anicie Werner, na przykład.

Dawno temu, w czasach słusznie minionych, była taka komedia pt.: "Poszukiwany, poszukiwana" i w tejże komedii jeden pan tłumaczył Marysi, na czym polega zawartość cukru w cukrze. Dziś dziennikarze też badają zawartość informacji w informacji, wgłębiają się w jej zawartość, ażeby takie Marysie miały ogólny pogląd, bez wgłębiania się w istotę zawartości tejże informacji.   

Kryzys jest w nas a nie tylko w gospodarce, dlatego nie dajmy sobie wmawiać, że słuchając i oglądając wiadomości nic nie wiemy i jesteśmy zieloni jak ten pomidor poniżej:)

 

 

 

Komentarze (1)
Pro publico bono...

Dla dobra publicznego oraz oczyszczenia atmosfery, kościół katolicki podał do wiadomości, ile lud na niego łoży pieniędzy, lecz zamiast ablucji atmosfera gęstnieje, gdyż z raportu wynika, że nie taki kościół bogaty jak o nim powszechnie się sądzi, he, he:) Przepraszam, zaksztusiłam się nieco, gdyż pisząc te słowa, pipijam wino białe, na które zapracowałam odprowadzając 18% podatku od dochodu, zasilając budżet vatem i akcyzą. A jakiś czas temu przytaczałam na łamach swego bloga raport PO "Polska 2030", w której to miłująca nam obecnie partia zapowiedziała "uproszczenie i obniżenie podatków". Zatem uprasz(cz)a się, aby słowo ciałem się stało, nie tylko w kościele.

Dobro publiczne może nie jest najważniejsze, bo co jest, to tylko prezes Kaczyński wie, ale jak dziennikarze wykryli, że sól drogowa od ponad 10 lat w naszym mięsie się zadomowiła i nie tylko, to ci, którzy tak wstrętnie oszukiwali zakłady mięsne i nie tylko, powinni słono zapłacić za swoje przewinienia. Sprawa jest rozwojowa, to wiemy, może powołać komisję, z której i tak nic nie wyniknie, ale gawiedź miałaby czym oczy zająć i nie interesowałaby się tak gorączkowo sprzedażą Lotosu. Ostanie bastiony polskiej gospodarki w obcych rękach ... Dobrze, że chociaż stadion narodowy jest nasz. Chyba...

Według teorii Freuda "komunikujemy się podwójnie", rząd mówi jedno a robi co innego. Tusk i jemu podobni nawołują: musicie pracować dłużej dla waszego dobra, a to oznacza: musicie płacić zusowi więcej dla naszego dobra. Po czym elita rządząca podnosi do góry kielichy i składa toast: pieniądze wasze w kieszenie nasze. Za alkohol zapłacono z funduszu reprezentacyjnego, czyli podatków. Howgh!

U naszych południowych sąsiadów, prawdopodobnie też sprzedawano sól drogową do celów spożywczych, ale jak widać na poniższym zdjęciu, nie kryją się z tym wcale i nie robią afery:)

 

 

 

Komentarze (1)
Kiedy ranne wstają zorze...

Kiedy ranne wstają zorze... gwiazdy gasną na nieboskłonie ale nie na ziemskim padole;  tu dopiero zaczynają błyszczeć, że ho ho! I nie chodzi o to, że jakaś mucha nie siada tylko tańczy albo się rozbiera, nie, idzie o sprawę poważną, wymagającą największej troski i namysłu oraz wspomagania "szerokiej ławki" dla wybitnych gwiazd w... polityce. Och, nudny temat, wałkowany codziennie, od rana do wieczora i vice versa, ale jak to mówią dziennikarze  z newsweeka  - wszystko jest zależne od tej kapryśnej panny. Nawet te kupy na chodniku wymagają rozporządzenia, kto ma je sprzątać - czy właściciel pupila czy też służby miejskie. Zatem powracając do gwiazd, jako słuchaczka radia, umilam sobie czasami poranki podsłuchując co też ci politycy mają mądrego do powiedzenia, że wciąż ich zapraszają na rozmowy. I oto olśnienie, błysk, wybuch supernovej - Leszek Miller (dla niewtajemniczonych były premier) oznajmił, iż "jest gwiazdą", a to preludium do wystartowania ponownie w wyborach. Pomyślałam, iż skoro jest tym, kim się sam określił, to któryś z operatorów komórkowych powinien zorganizować konkurs, uczciwy tym razem, za cztery złote plus vat i zadać pytanie: kto to jest LM? I trzy odpowiedzi do wyboru: a) gwiazda, b)celebryta, c) anna mucha? Oczywiście, nagrodą byłaby wypasiona bryka, bmw, audi lub mercedes z kolekcji młodego technika. Taki rzeczywisty ranking popularności by się przydał a nie jakieś badania słupków opłaconych firm.


 

Komentarze (0)
I kto tu rządzi?...

Rozpisuje się większość gawiedzi, od dziennikarzy, polityków byłych i obecnych, do blogerów na temat stanu psychicznego prezesa. No bo o czym tu pisać? Jest kryzys, jest. Budżet ledwie ciągnie, ledwie. Rząd zmniejszył zasiłek pogrzebowy i nie potrzebował do tego komisji majątkowej; zus się cieszy, ksiądz i tak swoje dostanie, bo teraz na obywatela spada dokładanie do dziury budżetowej z własnej kieszeni; kościół odchodzi od "co łaska", wylicza skrupulatnie co do złotówki pochówek bez vat-u a w promocji daje trzy zdrowaśki. Czysty kapitalizm.

Słuchając dzisiejszej wypowiedzi Yaro ale nie jako prezesa tylko "obywatela i katolika" w radiowej trójce (kolejna tuba pis-u?), wykonkludowałam, iż ma poglądy jednocześnie anarchistyczne i demokratyczne. Kto nie wierzy, niech pierwszy rzuci kamieniem i oby to nie był on. Na razie poprzestaje na słowach ale kto wie, co się w mózgu człowieka wykluwa, który wyrzuca z siebie opinie typu: "straciłem jakąkolwiek nadzieję, że BEZ ZMIANY WŁADZY będzie można uczcić godnie pamięć ofiar katastrofy", gdyż jak sam stwierdził "Wawel nie wystarczy". A za chwilę podpiera się bliżej nieokreśloną praworządnością, która "radykalnie odbiega od modelu państwa demokratycznego". Nie mam żadnej nadziei, że prezes  w swej traumie rozumie o czym mówi, no bo nie można być anarchistą i demokratą jednocześnie. Chyba, że ten typ tak ma. Rozdwojenie jaźni, Dr Jekyll i Mr Hyde.Podsumowując, prezes doszedł do sarkastycznego wniosku, że i tak "wszystko zależy od tego, kto rządzi"... A mnie się przypomina wiersz pani Szymborskiej zatytułowany właśnie "Wszystko":

"Wszystko -

słowo bezczelne i nadęte pychą.

Powinno być pisane w cudzysłowie.

Udaje, że niczego nie pomija,

że skupia, obejmuje, zawiera i ma.

A tyczasem jest tylko

strzępkiem zawieruchy".

Jakże krótka i ulotna jest pamięć ludzka, a ta prezesa szczególnie.

Komentarze (0)
Irlandzka droga cd ...

"PiS musi mieć jakieś zwycięstwo".

Jadwiga Staniszkis

Ciąg dalszy mych rozważań na temat irlandzkiej drogi, którą Polska winna kroczyć, aby osiągnąć dobrobyt gospodarczy i aby wszystkim żyło się lepiej. Wśród doradców strategicznych znajdują się wybitni przedstawiciele nauki, znawcy przedmiotu ekonomiczno - socjalno - prawnego, wybrani podczas selekcji CV ze zdjęciem, nie mający żadnych powiązań rodzinnych (nepotyzm wciąż jest napiętnowany w kraju nad Wisłą) np. z panią Henryką Bochniarz, pod okiem eksperta do spraw tudnych, bo gospodarczych, zaufanego człowieka premiera, redaktora naczelnego nazwanego tak dla potrzeb tego wyśmienitego dokumentu - pana Michała Boni.  Już na wstępie  wita nas pozytywne hasło w całej swej rozciągłości: "Przyszłość zaczyna się dziś" a konkretnie od daty sporządzenia tegoż raportu, czyli od 2008 roku i trwa nieprzerwanie. Raport podzielono na kilka segmentów, zaopatrzonych w hasła przewodnie a ja pozwoliłam sobie wybrać kilka z nich, co do których mam nieco uwag, gdyż reszta zawiera moc wniosków, które można skwitować jednym: aby Polska rosła w siłę a wszystkim ludziom żyło się lepiej. Amen. Każdy przeciętny obywatel chciałby żyć lepiej a jeśli obywatelom będzie lepiej to i Polska na tym skorzysta. Papier przyjmie wszystko nawet ten trójkąt namalowany w raporcie przez jakiegoś kolejnego eksperta plastyka, ukazującego Syzyfa pchającego głaz pod górę, który to reprezentuje blok zagadnień pod hasłem: "Więcej!" ale nie więcej w sensie "dostatniej, lepiej" czy inne synonimy tylko "więcej" oznacza tutaj: "źle, niedobrze, niewłaściwie" i odnosi się do materii prawodawstwa, kryjącego takie działy jak: reglamentacja, biurokracja, projekty, korupcja, ustawy. I właśnie ów Syzyf, symbolizujący zapewne rząd (a może społeczeństwo polskie?), zmaga się z ciężką pracą jaką jest walka? z wymienionymi zagadnieniami, bo wniosek nasuwa się oczywisty: im więcej projektów ustaw  tym więcej biurokracji tym więcej ustaw tym więcej reglamentacji tym więcej korupcji. Natrudzili się doradcy strategiczni oraz pan plastyk aby do takich wniosków dojść, bo ciemny lud, który wszystko kupi, potrzebuje takiego oświecenia, gdyż sam nie jest w stanie zauważyć, co się w Polsce dzieje. Zaś po prawej stronie (zbieżność słów, ot co) tego trójkąta bermudzkiego mamy także wyraz: "więcej" ale w zupełnie innym odcieniu: więcej uproszczeń, wolności, uchyleń. Analizę uproszczeń sobie daruję, wiadomo o co chodzi ale nie wiem, o co chodzi z tym - więcej wolności? Przecież ją  mamy od dwudziestu lat, mamy demokrację podobno też od dwudziestu lat, zatem chcą nam dać jeszcze więcej? Jak, ile, dlaczego, po co? Na te pytania doradcy strategiczni nie odpowiedzieli ale może w następnym raporcie razem z panem plastykiem zajmą się niezwłocznie tym zagadnieniem, gdyż być może w tym nie starczyło miejsca. Co do uchyleń, to mam jedno tylko skojarzenie, iż rząd uchyla się od przeprowadzania obiecanych reform.

Dalsze analizowanie raportu nie ma merytorycznego sensu, gdyż ostanie me zdanie przeczy niejako  założeniom raportu, w którym pod szyldem: "Możliwości rozwoju" doradcy jako pierwszy wniosek wysnuli: "Uproszczenie i obniżenie podatków", zatem raport ma wiele vat, przepraszam wad, tym bardziej, iż mamy kryzys. Ale chwileczkę, bez paniki, raport jest sygnowany nazwą: "Polska 2030", zatem jest jeszcze trochę czasu, aby obniżyć podatki a wówczas wyjdziemy z zapaści finansowej i wszystkim na pewno będzie się żyło lepiej.

Irlandzka droga nie jest jedyną, którą powinniśmy kroczyć; w raporcie doradcy strategiczni podpowiadają, że możemy szukać także wzorów z Finlandii i dlatego wyszperałam, że najniższy podatek dochodowy wynosi tam 9% do kwoty około dwudziestu dwóch tysięcy euro, czyli niecałe dziewięćdziesiąt tysięcy złotych. Łatwo policzyć, ile zostałoby w portfelu, gdyby pójść fińską drogą:) I jeszcze istnieje  w tym pięknym aczkolwiek zimnym kraju podatek kościelny, ale nie rozpędzajmy się. Najpierw VAT. Pamiętajcie: Przyszłość zaczyna się dziś:)

Komentarze (0)
Irlandzka droga...

"Aby Polska rosła w siłę a ludzie żyli dostatniej".

Edwad Gierek, 1971r.

"By żyło się lepiej, wszystkim".

Zespół Doradców Strategicznych Prezesa Rady Ministrów (w skrócie ZDS PRM), 2008r.

Rozważnia na temat projektu Polska 2030. Dziś o kościele.

Kilka miesięcy  temu kardynał Dziwisz przestrzegał wiernych przed pokusą życia"samymi tylko dobrami tego świata". "Człowiek może się tak bardzo zaangażować w zdobywanie i pomnażanie dóbr, że już na nic innego nie ma czasu i chęci". Jak te słowa mają się do komisji majątkowej i rekompensat wypłacanych kościołowi w postaci ziemi zagarniętej przez komunistów? Komisja działa jednostronnie tzn. nie podważa decyzji przedstawicieli kościoła  co do wartości gruntu, wskazanego przez kościół, który to stanowi ową rekompensatę. Okazuje się, że samorząd, któremu podlega dany grunt, nie ma nic do powiedzenia w sprawie ceny i zdarza się, że jest ona drastycznie zaniżana. To jak wygrana w totolotka - wydajesz trzy złote na kupon a wygrywasz dziesięć milionów i to przez przypadek. Tylko, że takich szczęśliwców jest niewielu a kościół systematycznie zdobywa kolejne tereny, bogacąc się niemiłosiernie. Kogo z szarych obywateli obchodzi takie rozdawnictwo, a zwłaszcza tych, co koczują pod krzyżem i, że tak ujmę kolokwialnie, o bożym świecie nie wiedzą? Zgadzam się  z posłanką Senyszyn, że kościół jako instytucja powinien płacić podatki. Skoro uczestniczy w działaniach legislacyjnych (tak, tak, pani Radziszewska jako pełnomocnik rządu do spraw równego traktowania wysyła projekt do episkopatu), to także winien być objęty ustawą o podatkach. Łatwo jest pouczać maluczkich, gdy samemu obrasta się w dobrobyt, o którym pewnie nie śniło się filozofom. Obywatelu, zaciskaj pasa, bo tylko tą drogą dojdziemy do Irlandii, a może jeszcze dalej np. do Islandii? cdn.

Komentarze (0)
1 | 2 |
Najnowsze wpisy
2013-12-09 10:35 Polska Razem jest najważniejsza
2013-09-23 12:40 Jeśli nie chcesz mojej zguby
2013-09-05 17:37 Mówią, jak jest
2013-09-02 19:49 Bóg na wyłączność
2013-08-29 12:35 Hava nagila!