iWoman.pl iWoman.pl

przejdź do listy blogów przejdź do serwisu

LogowanieRejestracja

Hava nagila!

  Radują się me oczy, bo odczytały maila z wiadomością, iż  moje "zgłoszenie zostanie przekazane do sprawdzenia i poprawy", i sprawdziłam, i działa dział "edycja bloga" jak było na początku i niech tak  zostanie na wieki... Internet to potęga, jednak, jego użytkownicy bardzo szybko reagują na nieprawidłowości np. gospodarki czy nieuczciwych producentów i zanim dojdzie do jakiejkolwiek (ciągnącej się w nieskończoność rozprawy sądowej), konsumenci bardzo wyraziście odnoszą się do niesolidnych  dostawców wszelkiej maści dóbr. Zatem bądźmy wdzięczni tym, którzy chcą nam pomóc i pochylają się nad naszym problemem skutecznie (te słowa kieruję do administratora portalu iwoman, między innymi,  który zapobiegł dalszemu pogłębianiu się mej irytacji). 

Jako konsumentka, niewiele różnię się od innych, widzę oszustwa, plastikowe jedzenie, zaniżanie wagi i zawyżanie cen. Promocje bywają absurdalne, jak te np. w Kauflandzie. Mam kotki, takie puchate marudy i dla nich kupuję piasek, regularnie, ten sam produkt, od kilku lat. I co robi sklep? Podnosi cenę o około 60 groszy, po czym wypisuje na kartoniku  skreślone 6,45zł a ponżej 5,49zł. Ten produkt nigdy nie kosztował 6,45zł! Nie rozumiem tej promocji! 

Wczoraj miałam okazję (sic!) kupić proszek w promocji, 7 kg za 20zł. Po zastanowieniu odmówiłam sobie tej przyjemności, no bo co, kurczę blade, niby zaoszczędzę ale połowa proszku zostanie w dozowniku, zwarta niczym gruda skalna a jak wsypę bezpośrednio do bębna i akurat będę prać ciemne rzeczy, to połowa środka piorącgo zostanie na nich, niczym smugi bielejące. Producent, a i co mądrzejsza znajoma, twierdzi, iż to wina wody. Takie lanie wody to nie dla mnie, bo łatwiej zmienić proszek niż wodę w rurach... 

Gorzej, gdy coś kupimy  a to coś psuje się. Na szczęście na gwarancji, pod warunkiem, że ją mamy. Taki świstek papieru, blank, jak to mówią Anglicy, a który zapodział się w mym domu, jak na złość (prezentacja poniżej):

Chodzi o telefon z firmy Orange, smartfon dokładniej. Pół roku użytkowania i nie działa, zatem zanoszę do salonu sprzedaży i proszę o przyjęcie do naprawy wyżej wymienionego sprzętu. Pani pyta o gwarancję, ja jej na to, iż mam umowę, fakturę zakupu. Nie, gwarancja musi być, inaczej nie przyjmie. Jak to nie przyjmie?! Ja mam dokumenty, ważniejsze niż ten świstek papieru a ona uparta jak osioł, nie i nie. No to się zdenerwowałam, i ją werbalnie obraziłam: weź kobieto ten telefon do naprawy! Ja purpurowa na twarzy, bo rzadko zdarza się abym była nieuprzejma dla sprzedawców, ona jeszcze bardziej. Usłyszałam tylko: telefon nie jest zakupiony w naszym salonie i nie mam obowiązku go przyjąć. Koniec.

Jadę zatem do salonu firmowego (inne miasto) i przed wejściem  mantra na uspokojenie. Wchodzę, wyłuszczam problem i zaczyna się... Gwarancja, nie mam, bez gwarancji nie przyjmę, a może pan coś jednak zrobi w tym kierunku, on na to, zobaczę co da się zrobić, a ja na to, proszę mi pomóc, on się pyta, gdzie zakupiłam telefon, to ja mu, iż poprzez inernetową stronę Orange a on popatrzył na mnie i jakby zobaczył UFO... Obcy wtargnął na jego terytorium i gada do niego po marsjańsku... Paczy na mnie i paczy i w końcu duka: pani pokaże te papiery, co dostała od kuriera. Faktura jest, umowa jest, regulamin jest i nawet telefon przyniosłam, ale gwarancji nie mam. Zagubiłam! Siermięga ze mnie. Popaczył jeszcze raz, po czym wstał, poszedł na zaplecze, przyniósł świstek i z rozbrajającym uśmiechem mówi, że znalazł ostani blankiet ale jak swój znajdę to przy odbiorze mam im dostarczyć. Znajdę, doniosę, tylko przyjmijcie do naprawy... 

Finał sprawy

Jadę po odbiór telefonu, podaję pani karteczkę oraz kartę gwarancyjną! Tak, znalazłam, pusty blankiecik, niczym nie zapisany, ot kilka karteczek zadrukowanych.. A pani na to, że to jej niepotrzebne??? I jeszcze ładnie pyta - dostała pani telefon zastępczy? To można było dostać??? 

A na drzwiach tego salonu firmowego wisiało ogłoszenie o pracę, że przyjmą do obsługi klientów. Tego pana, który mnie obsługiwał nie było na stanowisku. Może go zwolnili, bo za dużo gwarancji wydawał z zaplecza?

 

Komentarze (0)
Bez liftingu... Bóg na wyłączność

Komentarze

Najnowsze wpisy
2013-12-09 10:35 Polska Razem jest najważniejsza
2013-09-23 12:40 Jeśli nie chcesz mojej zguby
2013-09-05 17:37 Mówią, jak jest
2013-09-02 19:49 Bóg na wyłączność
2013-08-29 12:35 Hava nagila!